Skutnik: tak się teraz gra

- Na nikim się nie wzoruję. Po prostu tak się teraz gra, tak wygląda nowoczesna piłka ręczna. A ten bardzo szybki styl odpowiada nam, powiem więcej - pasuje idealnie. Nie jesteśmy wysokim zespołem, nie mamy wielu silnych fizycznie zawodników, więc bieganie nam odpowiada - mówi trener półfinałowego rywala mistrzów Polski.

Rozmowa z Ryszardem Skutnikiem*
Paweł Matys: Na początek trochę humoru. Gdyby mógł Pan wziąć na półfinały trzech piłkarzy światowej klasy, by bić się z Vive Targi Kielce to wybór padłby na...
Ryszard Skutnik, trener Stali Mielec:
Na pewno chciałbym dwóch rozgrywających: może Francuza Nikolę Karabaticia z Montpellier, Czecha Filipa Jichę z THW Kiel oraz jego klubowego kolegę, kołowego Marcusa Ahlma. Może wówczas byśmy nawet wygrali z Vive (śmiech)...

I nadal gralibyście w tym swoim szaleńczym tempie? Skąd wziął Pan ten pomysł?
- Na nikim się nie wzoruję. Po prostu tak się teraz gra, tak wygląda nowoczesna piłka ręczna. A ten bardzo szybki styl odpowiada nam, powiem więcej - pasuje idealnie. Nie jesteśmy wysokim zespołem [średnia wzrostu wynosi 186 cm - przyp. red.], nie mamy wielu silnych fizycznie zawodników, więc bieganie nam odpowiada. W dodatku do bramki do Krzyśka Lipki dołączył Adam Wolański, a obaj świetnie potrafią rozprowadzić szybki atak. Grać tak jednak nie jest łatwo, bo wymaga to znakomitego przygotowania fizycznego, trzeba „odwalić” dobrą robotę przed rozpoczęciem rozgrywek i potem przez cały sezon. Chłopaki jednak podjęli wyzwanie i są tego chyba niezłe efekty.

W Tunezji, w której Pan pracował z sukcesami też tak się gra.
- Tak, tam zawsze był taki styl, tylko, że nie można tego porównać do polskiej ligi. Brakuje tam dyscypliny w ataku, nie ma praktycznie żadnych zasad. To jest prawdziwy żywioł. Teraz szczypiorniak w Tunezji poszedł do góry, jest nieco lepiej, ale do naszej PGNiG Superligi wiele jej brakuje.

Jak Pan wspomina pracę w tym kraju?
- Bardzo fajnie. Tam jest specyfika, że jeśli coś się wygra, to zawsze Cię szanują, pamiętają, potrafią docenić sukces. Z Tunezyjczykami cały czas mam świetny kontakt, często rozmawiamy, jesteśmy przyjaciółmi. W Polsce niestety jest inaczej... Jeśli jeden sezon coś nie wyjdzie, to już się zapomina o wcześniejszych triumfach.

Teraz też ma Pan dobry czas - jako beniaminek jesteście rewelacją rozgrywek.
- Graliśmy swoje już w I lidze, ale jej poziom do ekstraklasy jest nieporównywalny. Postanowiliśmy, że na najwyższym szczeblu będziemy tę drogę kontynuować. Wiele dał nam lewoskrzydłowy Michał Chodara [były zawodnik Vive Targi Kielce - przyp. red.], bo jest prawdziwym dynamitem. Generalnie transfery były trafione, ważną rolę odgrywa w drużynie rozgrywający Paweł Albin.

Zawodnicy mówili mi, że zmotywowały was też słowa napisane w „Skarbie Kibica” Przeglądu Sportowego, że jesteście pierwszym kandydatem do spadku.
- Bardzo! Przez ten artykuł straciliśmy przecież kilku sponsorów. Gdy rozmawialiśmy o pieniądzach, pokazywali nam ten dodatek i pytali po co będą inwestować w przyszłego pierwszoligowca. My jesteśmy pokorni, robimy swoje, ciężko pracujemy, ale pewnie kiedyś się spytamy tych specjalistów, gdzie ten spadek?

Teraz przed wami nie lada wyzwanie - półfinałowe starcia z Vive.
- Już przy wielkanocnym stole o nich myślałem (śmiech). Krótko się cieszę, już myślę o kolejnym rywalu. Szanujemy Kielce, ale damy z siebie wszystko, będziemy walczyć.
Nie ma się co oszukiwać, że teraz nawiązać walkę z mistrzami Polski to nie lada wyczyn.

Wymyśli Pan coś specjalnego?
- Mamy swój styl, po swojemu chcemy napsuć im trochę krwi, przede wszystkim determinacją. Stąpamy twardo po ziemi, przecież cała moja drużyna w miesiąc zarabia pewnie tyle, ile jeden z ich najlepszych zawodników...

Może jednak da się wymyślić coś ciekawego. Kiedyś Gdańsk Daniela Waszkiewicza krył rywali już od połowy.
- Może, ale to nie zdradzę (śmiech). Nie będę odsłaniał kart.

Macie dodatkowo utrudnione zadanie, bo trafiacie na Vive w najgorszym momencie, kiedy kielczanie zdają osiągają formę.
- To jest nasza wina, bo powinniśmy zająć trzecie miejsce po rundzie zasadniczej. Spapraliśmy sobie sprawę porażkami z Azotami Puławy 27:28 i Chrobrym Głogów u siebie 23:28.

Kogo chciałby Pan w następnej rundzie?
- Myślę, że zagramy z MMTS-em Kwidzynem, bo Orlen Wisła Płock po tym zwycięstwie w Kielcach odbudował się i pewnie będzie w finale. Logika tak mi mówi.
Rozmawiał Paweł Matys

*Ryszard Skutnik urodził się 25 lipca 1948 roku. W piłkę ręczną grał w barwach Stali Mielec, AZS-u Kraków i MKS-u Tarnów. Potem zajął się trenowaniem. W Stali pracował już w latach siedemdziesiątych. Potem krótko prowadził Unię Tarnów i wyjechał za granicę - do Tunezji. Zdobył tam z Etoile du Sahel mistrzostwo tego kraju. Po powrocie do kraju były trenerem Juvenii Rzeszów, a potem z powodzeniem młodzieżowej reprezentacji Polski. Aż cztery razy wprowadzał zespoły do ekstraklasy: Stal (1979 i 2010) oraz Unię Tarnów (1996 i 1998).

PGNiG Superliga 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br.
1 PGE Vive Kielce 14 42 530:379
2 Górnik Zabrze 14 38 411:341
3 Orlen Wisła Płock 14 35 432:331
4 KS Azoty Puławy 14 27 413:352
5 Gwardia Opole 14 25 407:414
6 MMTS Kwidzyn 14 24 341:342
7 Piotrkowianin 14 21 393:409
8 Chrobry Głogów 14 18 361:366
9 Wybrzeże Gdańsk 14 18 363:404
10 Zagłębie Lubin 14 17 356:391
11 MKS Kalisz 14 10 355:396
12 Pogoń Szczecin 14 9 353:406
13 SPR Stal Mielec 14 7 370:455
14 Arka Gdynia 14 3 358:457

  • Runda finałowa
  • Runda spadkowa