Trafiali nawet... bramkarze, debiut Mariusza Jurkiewicza

Grające w mocno rezerwowym składzie Vive Tauron Kielce nie miało żadnych problemów z rozgromieniem outsidera PGNiG Superligi - Śląska Wrocław.
Trener Tałant Dujszebajew za ławką rezerwowych miał siódemkę zawodników, którzy z powodzeniem mogliby walczyć o mistrzostwo Polski: Sławomira Szmala, Urosa Zormana, Karola Bieleckiego, Michała Jureckiego, Denisa Bunticia, Pawła Paczkowskiego i Grzegorza Tkaczyka (na hali zabrakło też chorego Tobiasa Reichmanna i Julena Aginagalde).

Od początku meczu dał szansę m.in. debiutującemu w kieleckich barwach Mariusza Jurkiewicza. Popularny "Kaczka" zdobył sześć goli, miał asystę, blok, przechwyt i dwie straty.

Kielczanie z łatwością wypracowywali sobie przewagę. Bezwzględnie wykorzystywali ryzykowną taktykę Śląska. Wrocławianie w ataku pozycyjnym wprowadzali siódmego zawodnika i wycofywali bramkarza. W efekcie do przerwy gospodarze aż siedem razy trafiali do pustej bramki. Zrobił to nawet Marin Sego, który wcześniej dwa razy spudłował.

W tym elemencie lepszy od niego był Krzysztof Markowski, który z trzech prób, wykorzystał dwie.

Vive Tauron Kielce - Śląsk Wrocław 37:20 (19:9)

Vive Tauron Kielce: Sego 1, Markowski 2 - Cupić 7 (5), Jurkiewicz 6, Fąfara 5, Vujović 4, Kus 4, Strlek 2, Lijewski 2, Bis 2, Chrapkowski 1, Jachlewski 1.

Śląsk: Prus - Andreou 5, Kuczyński 4, Królikowski 3, Łucak 3 (2), Witkowski 2, Koprowski 1, Krupa 1, Białaszek 1,

Sędziowali: Jakub Czochra (Zwierzyniec), Michal Szpinda (Zamosć). Widzów. 2000.