Plan Vive: Wygrywać i czekać na pomyłkę Barcelony

Tylko komplet ośmiu punktów interesuje Vive Tauron Kielce w czterech ostatnich meczach fazy grupowej. - Bo wiemy, że wtedy drugiego miejsca nikt nam nie zabierze - mówi Denis Buntić, rozgrywający mistrzów Polski.
Kielczanie w czwartkowy wieczór (godz. 19) na wyjeździe z IFK Kristianstad rozegrają pierwszy mecz w Lidze Mistrzów w tym roku. Zwycięstwo ze Szwedami jest ich obowiązkiem, bo licząc na zajęcie drugiego miejsca (a nawet myśląc o wygraniu grupy), zwyczajnie na stratę punktów nie mogą sobie już pozwolić. Bo chrapkę na wyprzedzenie mistrzów Polski mają aż trzy drużyny - Rhein-Neckar Löwen, MOL-Pick Szeged oraz Vardar Skopje. To jednak podopieczni Tałanta Dujszebajewa są zdecydowanie w uprzywilejowanej sytuacji, bo mają więcej punktów od tych zespołów, a w dodatku Niemców i Węgrów podejmą przed swoją publicznością (zagrają również na wyjeździe z Montpellier). - Musimy wygrać cztery mecze i da nam to pewne drugie miejsce. A być może nawet coś więcej - przyznaje Michał Jurecki, rozgrywający Vive Tauron Kielce.

Jego zespół, by wygrać grupę, musi jednak liczyć na potknięcie FC Barcelony. "Duma Katalonii", co ciekawe, ma... identyczny terminarz jak Vive Tauron.

- Nie patrzymy na to, co robi Barcelona, na razie liczymy tylko na siebie - podkreśla popularny "Dzidziuś". - Najważniejsze, by w kolejnych dwóch rundach Champions League mieć decydujący mecz u siebie, a tylko dwa pierwsze miejsca dają taką korzyść - dodaje Denis Buntić.

Kielczanie w sobotnim ligowym starciu z Górnikiem Zabrze grali nierówno. Widać było, że jeszcze nie do końca przestawili się na ligowe granie. - Ci zawodnicy, którzy występowali na Euro, wciąż czują w kościach ten turniej. Co roku dzieje się jednak tak samo, więc jesteśmy do tego przyzwyczajeni i nie robimy z tego kłopotu. Ja się cieszę, bo na każdym treningu widzę koncentrację u chłopaków. Każdy wie po co pracuje i jaki jest cel - przyznaje kapitan Vive i najlepszy lewy rozgrywający mistrzostw Europy.

Vive Tauron w Szwecji zagra wciąż bez kontuzjowanego Krzysztofa Lijewskiego (potrzebuje on jeszcze 10-14 dni odpoczynku) oraz wciąż nie gotowego do gry Mariusza Jurkiewicza. - Mam nadzieję, że wygramy spokojnie i pokażemy dobrą formę - mówi Buntić. Dla Chorwata to ostatnia już szansa na zdobycie Ligi Mistrzów w barwach kieleckiej drużyny. Po sezonie odchodzi bowiem do Pick Szeged. - Mogę zapewnić, że nie myślę o przyszłości i w każdym meczu będę dawał dla Vive sto procent swoich możliwości - zapewnia 33-letni zawodnik.