Sport.pl

Artur Siódmiak: Vive ma wszystko, by wygrać Ligę Mistrzów

- Vive zrobiło coś niesamowitego, to największy sukces klubowej polskiej piłki ręcznej - mówi Artur Siódmiak, były reprezentant Polski, o awansie Vive Tauron Kielce do Final Four Ligi Mistrzów.
Kielczanie w niedzielny wieczór zapisali się na trwałe w historii polskiej piłki ręcznej. Po raz drugi w ostatnich trzech latach awansowali do upragnionego Final Four (turniej odbędzie się 30-31 maja w niemieckiej Kolonii). W pięć lat Vive Tauron z europejskiego średniaka zmieniło się w czołową drużynę świata, która wygrać może z każdym i nie brakuje jej niczego do największych tuzów.

- Jestem pod wrażeniem mądrej budowy klubu. Trzeba sobie powiedzieć szczerze, że Vive stało się europejską potęgą. Awans do Final Four jest jak najbardziej zasłużony i nie można go absolutnie podważać - chwali Artur Siódmiak.

Mistrzowie Polski w ciągu zwłaszcza trzech ostatnich lat mocno podnieśli swoją pozycję na europejskiej mapie szczypiorniaka. W 2013 roku ich awans był uznany za małą niespodziankę, a trzecie miejsce i pokonanie wielkiego THW Kiel - wręcz sensację. Teraz o takim czymś nie może być mowy. Kielczanie mają znakomity zespół - na każdej pozycji po dwóch, nawet trzech wartościowych zawodników. Nie brakuje im doświadczenia, bo niemal każdy z nich ma za sobą olbrzymie sukcesy, medale igrzysk olimpijskich, świata czy Europy. W dodatku drużyna Talanta Dujszebajewa gra zdecydowanie lepiej niż wtedy w Kolonii. 46-letni szkoleniowiec znakomicie ją poukładał, bardzo dobrze wykorzystuje możliwości poszczególnych szczypiornistów. A ci odpłacają mu się dobrą grą. Z wyrachowaniem godnym olbrzymiego uznania wykonują założenia taktyczne i z zimną krwią punktują kolejnych rywali. W tym sezonie ponieśli zaledwie... jedną porażkę, która nie miała znaczenia, bo i tak awansowali dalej w Lidze Mistrzów. Nieprzypadkowo również Vive po raz drugi w historii Ligi Mistrzów odniosło komplet zwycięstw w fazie grupowej.

W rewanżowym starciu z Vardarem kielczanie pokazali też nie pierwszy raz w tym sezonie, że są mistrzami końcówek. Macedończycy w drugiej połowie odrobili trzybramkową stratę, mieli nawet kilka razy piłkę, by objąć prowadzenie. Gospodarze nie dali sobie jednak go odebrać, a w ostatnich 120 sekundach całkowicie rozbili rywali.

- Kluczem byłe stalowe nerwy. Od 40. minuty wynik był na styku. Była to gra nerwów i fajnie, że wytrzymaliśmy - mówił Szmal.

W ostatnich dniach zespół na szczęście omijają też urazy, które w poprzednich miesiącach były prawdziwą zmorą. Cały czas problemem jest tylko brak Krzysztofa Lijewskiego, ale już bez niego zespół wyeliminował Montpellier i Vardar czy pokonał w lidze Orlen Wisłę.

- Vive ma wszystko, co jest potrzebne, by wygrać Ligę Mistrzów. Mówiłem to już przed sezonem i cały czas tezę tę podtrzymuję. A dlaczego nie? Przecież personalnie nie są słabsi od Kielu, Barcelony czy Veszprem. A zatem wszystko jest możliwe - przekonuje Siódmiak.

Były reprezentant Polski ma rację. Na pewno jednak wyżej będą stać akcje dwóch wielkich potęg - THW Kiel i FC Barcelony, którzy w pięcioletniej historii rozgrywek grali w nich po cztery razy (THW Kiel dwa razy je wygrał, a Barcelona raz). I faworytami są od zawsze.

We wtorek mistrzowie Polski poznają półfinałowego rywala. Losowanie par odbędzie się o godz. 11.30 w Kolonii. - Najlepszym rozwiązaniem w tym momencie byłoby wylosować THW Kiel. Mają sporo problemów kadrowych [bramkarz Johan Sjostrand jest chory, a lewoskrzydłowy Dominik Klein z powodu kontuzji nie zagra do końca sezonu - przyp. red.]. Nie chciałbym trafić na MKB Veszprem. Zresztą i tak na tym poziomie decydują niuanse, dyspozycja dnia, jedna czy dwie akcja, bo stawka jest niesamowicie wyrównana - dodaje Siódmiak.

Więcej o:
Komentarze (4)
Artur Siódmiak: Vive ma wszystko, by wygrać Ligę Mistrzów
Zaloguj się
  • Grzegorz Dylewski

    Oceniono 1 raz 1

    Widziałem Lijewskiego wczoraj na rehabilitacyjnych ćwiczeniach na basenie na ul. Krakowskiej. Bzdury piszesz.

  • Adam Adamek

    Oceniono 2 razy -2

    Nie wiem do kiedy wszyscy będą robić ściemę z tą kontuzją Lijewskiego.
    Temat ten sam co z Marcusem.
    Nie gra bo klub nie zgadza się na jego żądania finansowe/zażądał ponoć zdrowej podwyżki/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX