Dyrektor Vive bez tajemnic: Kiedyś byłem Van Bastenem

Radosław Wasiak to ikona kieleckiego klubu. Jako zawodnik był ulubieńcem kibiców, dziś dba o jego codzienne funkcjonowanie. - To był dla nas trudny rok - mówi o mijających 12 miesiącach dyrektor Vive Tauron.
Styczeń: Dujszebajew za Wentę

Rok zaczynamy od urodzin córki Julii. Szybko to zleciało, dziś jest już nastolatką. Z żoną Kasią nie mieliśmy problemu z wyborem prezentu, ani przez chwilę się nie wahaliśmy. W klubie kluczowe wydarzenie to zmiana na stanowisku trenera. Po pięciu latach rządów Bogdana Wenty przyszedł Talant Dujszebajew. Jestem zadowolony z jego przyjścia, bo to również bardzo dobry fachowiec i sympatyczny człowiek.

Luty: "Homeland"

Wciągnął mnie serial "Homeland", oglądam każdy jego odcinek. Obecnie trwa czwarty sezon. To film o tematyce służb CIA. Jeniec amerykański po uwolnieniu z Iraku przechodzi na stronę islamskich terrorystów i... więcej nie będę zdradzał. Polecam go każdemu. Jest świetny.

Marzec: Vive też ucierpiało przez aneksję Krymu

W każdej wolnej chwili śledziłem kryzys na Ukrainie i późniejszą aneksję Krymu. Ale nie miałem obaw, że dojdzie do ataku na Polskę. Odkąd jesteśmy członkami NATO, mamy poczucie bezpieczeństwa i zaatakowanie nas byłoby igraniem z ogniem. Na pewno była jakaś destabilizacja w regionie, bo przecież to działo się bardzo blisko nas. Całkiem niedawno była wojna na Bałkanach, ale w XXI wieku to pierwszy taki duży konflikt w Europie. Odbił się on niestety również na funkcjonowaniu firmy naszego głównego sponsora - Vive.

Kwiecień: Romantyczna podróż do Wenecji

Byłem na romantycznej podróży z żoną w Wenecji. To był mój prezent z okazji jej urodzin. Wenecja ma swój urok, warto ją zobaczyć, choć widziałem ładniejsze miasta w swoim życiu. Uwielbiam zwiedzać i podróżować. Grając w piłkę ręczną, miałem szczęście zobaczyć wiele pięknych miejsc. Zawsze starałem się wygospodarować na meczach wyjazdowych choć chwilę na spacer po okolicy.

Maj: Z Płockiem nigdy nie jest łatwo

Zdobyliśmy już jedenasty tytuł mistrza Polski. Jako zawodnik sięgnąłem po niego trzykrotnie. Teraz każdy pracownik klubu dołożył cegiełkę do pracy zawodników. Bo na koniec to oni walczą na parkiecie. Niektórzy mówią, że wygraliśmy bardzo łatwo, ale zapewniam, że chłopaków kosztowało to wiele wysiłku. Nawet w samych przygotowaniach do meczów z Płockiem. Pojedynki finałowe o złoto z tym rywalem nigdy nie są dla nas łatwe.

Czerwiec: Chciałem być Van Bastenem

Nie jestem może wielkim fanem piłki nożnej, ale oglądałem mistrzostwa świata w Brazylii. Jak nie gra Polska, to zawsze kibicuję Hiszpanii i Holandii. Sentyment do "Pomarańczowych" został mi od dziecka, gdy w składzie mieli takie gwiazdy jak: Marco Van Basten, Ruud Gullit, Frank Rijkaard i Ronald Koeman. Mieli superskład, ich gra była radosna, do przodu. Zawsze jak graliśmy z chłopakami na podwórku, to byliśmy Holandią. A ja oczywiście Marco Van Bastenem. (śmiech)

Lipiec: Jak kot na piecu

Upragniony urlop i wczasy. Dwa tygodnie spędziłem z rodziną w Hurgradzie. Lubię czasem wygrzać stare kości na pięknym słońcu. Jestem wtedy jak ten kot na piecu. (śmiech ) Miałem czas tylko dla rodziny, nikt nam nie przeszkadzał. Pojechaliśmy z dziećmi, więc nie mogłem się wybrać np. na taką wyprawę jak Piotrek Chrapkowski, który zdobył Kilimandżaro. Ale za to sporo nurkowaliśmy. Może nie robię tego tak profesjonalnie jak Sławek Szmal, ale jakoś daję sobie radę.

Sierpień: Trudne przygotowania

Już w tym miesiącu przygotowujemy dzieci do szkoły. Książki tradycyjnie są coraz droższe, zrobienie wyprawki szkolnej nadweręża budżet w niejednym domu. Przygotowania do sezonu rozpoczęli również zawodnicy. Zawsze im współczuję, bo wiem, jak dużą pracę muszą wykonać w tym okresie. Choć z drugiej strony czasem też zazdroszczę im tego wysiłku fizycznego.

Wrzesień: Tauron dał ulgę

We wrześniu odetchnęliśmy z głęboką ulgą w klubie, bo po kilku miesiącach trudnych negocjacji porozumieliśmy się i podpisaliśmy umowę z firmą Tauron. Było nam ona niezbędna, bo mieliśmy pewne obawy, co będzie dalej, mieliśmy lekki kryzys finansowy. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. To bardzo cieszy, bo to przecież jedna z największych spółek w Polsce.

Październik: Oszukany przez Armstronga

Październik to przede wszystkim 10. urodziny mojego syna Patryka. Ale również czas dla siebie. Przeczytałem książkę Stephena Kinga - "Pan Mercedes". Lubię tego pisarza, ale sięgam również po innych autorów. Do moich ulubionych należą Tom Clansy, Mario Puzo, John Grisham. Lubię też czytać biografie - np. Ryszarda Kuklińskiego i Mariana Zacharskiego. Najbardziej oszukany czułem się jednak po autobiografii Lance'a Armstronga "Mój powrót do życia". Odkąd okazało się, że brał doping, ta książka nie ma już dla mnie żadnej wartości. Ale październik to też 10. urodziny mojego syna Patryka.

Listopad: Trzymamy kciuki za Tomka

Druga połowa listopada była bardzo intensywna, od meczu w Płocku ciągle graliśmy co trzy dni. Pod koniec miesiąca rozpoczęliśmy działania dla naszego przyjaciela Tomka Strząbały. Dziękujemy wszystkim za dotychczasową pomoc. Wszyscy trzymamy kciuki za Tomka. Wierzymy, że wygra ten swój najważniejszy mecz.

Grudzień: Bałwany były wyższe ode mnie

Bardzo lubię magię i klimat świąt Bożego Narodzenia. Nie jestem może wielkim fanem śniegu, ale ubolewam, że go w tym roku nie będzie. Zawsze dodaje on tej wyjątkowej atmosfery. Z dziećmi staramy się wtedy ulepić bałwana. Zdarzały się takie, które były wyższe ode mnie. (śmiech)