Sport.pl

Vive bez zarzutu w roli faworyta. Siódmiak: Dujszebajew potrafi zarządzać gwiazdami

Na półmetku fazy grupowej Ligi Mistrzów wszystko idzie zgodnie z planem Vive Tauron. Kielczanie mocno przybliżyli się do zajęcia pierwszego miejsca przed fazą pucharową. - Styl zwycięstw jest różny, ale wyniki bronią Vive Tauron. Z roli faworyta wywiązują się bez zarzutu - mówi były reprezentant Polski Artur Siódmiak.
Mistrzowie Polski po ubiegłym sezonie mają doskonałą nauczkę, że na arenie międzynarodowej nie można nikogo lekceważyć. W ubiegłym roku po pokonaniu niemieckiej potęgi THW Kiel już witali się z gąską, już snuli plany o wygraniu grupy, a potem awansie do Final Four, ale późniejsze porażki z duńskim KIF Kolding, a przede wszystkim ze słabszą kadrowo Dunkierką sprawiły, że te plany musiały zostać mocno zweryfikowane.

W tym sezonie podopieczni Talanta Dujszebajewa nie zachwycają w Champions League, nie wygrywają wysoko swoich spotkań, nie grają swojego najlepszego handballu (najlepszy mecz zagrali w polskiej lidze z Orlen Wisłą Płock), ale z zimną krwią i wyrachowaniem odnoszą kolejne zwycięstwa. Żółto-niebiescy pokazują swoją klasę, doświadczenie i dojrzałość w tych najtrudniejszych momentach. A przecież takie przeżywali przede wszystkim we Francji, kiedy długimi fragmentami przegrywali z Dunkierką, a potem u siebie z Motorem Zaporoże, kiedy tylko udane interwencje Marina Sego uratowały im wygraną z Ukraińcami.

Wówczas nie panikowali, ale z uporem maniaka robili swoje. Nie ma wątpliwości, że bardzo duża w tym zasługa trenera Dujszebajewa, który umiejętnie prowadzi zespół. - Trudno jest zarządzać gwiazdami, a w Kielcach praktycznie są same gwiazdy. Talant to potrafi robić. Dzięki temu jest dobra atmosfera w drużynie, jeden kolega wspiera drugiego i dzięki ciągłej rotacji nie ma zawodników niezadowolonych z czasu gry. Trener Vive ma też dobrą myśl taktyczną zarówno w obronie, jak i ataku, nie ma w tych formacjach przypadkowości - podkreśla w rozmowie z portalem kielce.sport.pl Artur Siódmiak, były reprezentant Polski, a obecnie ekspert Polsatu Sport.

Kieleccy włodarze i sztab szkoleniowy już we wrześniu obrali sobie jasny plan. Choć nie mówili tego oficjalnie, to ich zespół miał jak najszybciej zapewnić sobie pierwsze miejsce w grupie D Ligi Mistrzów. W tym celu miał wygrać wszystkie osiem meczów w tym roku. W Polsce priorytetem było pokonanie na wyjeździe w PGNiG Superlidze w prestiżowym starciu Orlen Wisłę Płock. I to nawet kosztem jakiejś wpadki ligowej, ale takiej kielczanie dotychczas nie zaznali. Szybkie wygranie grupy oraz pokonanie odwiecznego rywala z Płocka miało dać swobodę gry w lutym w dwóch ostatnich kolejkach Champions League oraz na polskiej arenie. W lutym większość zawodników może być bowiem zmęczona po mistrzostwach świata w Katarze, drużyna może się jeszcze docierać po długiej, prawie dwumiesięcznej rozłące. Wiadomo też, że mogą pojawić się kontuzje.

- Z doświadczenia wiem, że w lutym z tą formą bywa różnie. Trudno jest po tak długim i męczącym turnieju jak Euro czy mistrzostwa świata wejść w ten klubowy rytm. Dlatego to dobrze, że Vive już teraz ma przewagę punktową - dodaje Siódmiak.

Póki co wszystko idzie zgodnie z planem założonym przed sezonem. By mocno przybliżyć się do wygrania grupy, kielczanie muszą wygrać dwa najbliższe mecze przed własną publicznością - najpierw w rewanżu w niedzielę z duńskim Aalborgiem (początek godz. 15.10), a tydzień później ze szwajcarskim Kadetten Schaffhausen (godz. 13.30). Przy komplecie punktów z tymi drużynami mistrzowie Polski 6 grudnia będą mogli zapewnić sobie najlepszą lokatę w wyjazdowym spotkaniu z węgierskim Pick Szeged. Węgrzy po niedzielnej wygranej z Dunkierką mają tylko dwa punkty straty, ale teraz dwa trudne wyjazdy - z Francuzami i Motorem Zaporoże.

Jedyne, na co mogą zawodnicy mistrzów Polski narzekać, to zdrowie. Przynajmniej dwa tygodnie nie będą jeszcze grać Julen Aginagalde i Tobias Reichmann, nie wiadomo, jak długo potrwa przerwa Tomasza Rosińskiego (wczoraj miał kolejną konsultację lekarską). Dobra wiadomość to powrót Piotra Grabarczyka. Kielecki kołowy ma już wystąpić w specjalnej ochronnej masce w jutrzejszym pojedynku ligowym z Chrobrym Głogów. Początek o godz. 18.30 w Hali Legionów.

Więcej o: