Sport.pl

Dujszebajew przed Aalborgiem: Będziemy walczyć choćby w szóstkę i z bramkarzem

Kłopoty kadrowe czy może jednak Aalborg - co będzie największym problemem Vive Tauron w piątej kolejce Ligi Mistrzów? Odpowiedź na to pytanie w niedzielę od godz. 16.50 w Danii.
Kielczanie pod koniec tego roku nie mogą powiedzieć, że są okazami zdrowia. Przez ponad dwa tygodnie albo i dłużej nie zagrają niemiecki prawoskrzydłowy Tobias Reichmann i hiszpański kołowy Julen Aginagalde. W dodatku na urazy w ostatnich tygodniach narzekało jeszcze aż pięciu zawodników: Tomasz Rosiński, kapitan Grzegorz Tkaczyk, Piotr Chrapkowski, Uros Zorman i Piotr Grabarczyk. Oprócz "Rosy" wszyscy powinni być w starciu ze Skandynawami do dyspozycji Talanta Dujszebajewa.

Najtrudniejszą sytuację kielecki szkoleniowiec ma na prawym skrzydle i kole. Na tej pierwszej pozycji zdrowy jest tylko Ivan Cupić. Dla Chorwata gra przez sześćdziesiąt minut nie stanowi żadnego problemu. Widać po nim, że jest świetnie przygotowany kondycyjnie i cieszy się grą. Potrafi zdobywać efektowne bramki, choć niestety wciąż zdarzają mu się pomyłki z rzutów karnych.

- Cupić jest jak najbardziej gotowy do rozgrywania całych spotkań. On bardzo lubi grać i często mówi, że nawet chciałby więcej. W dodatku nie broni na jedynce, więc ma łatwiej niż lewoskrzydłowi - mówi "Wyborczej" Tomasz Strząbała, drugi trener Vive Tauron Kielce.

Jego słowa potwierdza sam zawodnik. - Jestem dobrze przygotowany fizycznie, czuję wysoką formę, więc nic, tylko grać - przyznaje popularny "Chupa Chups".

W razie gdyby Chorwat potrzebował chwili oddechu lub byłby w wyjątkowo słabej dyspozycji (co w tym sezonie mu się nie zdarza), to sztab szkoleniowy mistrzów Polski postawi na nominalnych prawych rozgrywających: Denisa Bunticia lub Krzysztofa Lijewskiego.

Gorzej wygląda sytuacja na kole. W razie niedyspozycji Piotra Grabarczyka Żeljko Musa byłby osamotniony. Nawet przy jego dobrej kondycji trudno będzie mu wytrzymać sześćdziesiąt minut, grając w ataku i obronie. Wówczas wykorzystywany byłby tylko w ataku. - W ofensywie może zastąpić go np. Mateusz Jachlewski, bo czasem wbiega na koło. Poza tym poradziłby sobie na tej pozycji Michał Jurecki. W defensywie nie ma kłopotu. 70 proc. klucza do zwycięstwa to ta formacja, a zawodników do niej mamy sporo i mamy w czym wybierać - dodaje asystent Talanta Dujszebajewa.

Rywal z Danii jest zagadką. - Większość chłopaków będę widział po raz pierwszy na oczy. Aalborg stracił najmniej bramek w naszej grupie [zaledwie 97, lepszą obronę w Lidze Mistrzów ma tylko chorwacki HC Prvo plinarsko drustvo, który stracił 91 goli - przyp. red.], więc to o czymś świadczy. My też jednak potrafimy bronić. Kontuzje? Nawet o nich nie myślimy, skupiamy się na jak najlepszym przygotowaniu do meczu. Po to właśnie stosowaliśmy rotację od początku sezonu, by być w pełni gotowym do dłuższej gry w trudnej sytuacji kadrowej, jaką teraz mamy - przyznaje Michał Jurecki, rozgrywający Vive Tauron Kielce.

Problemami kadrowymi nie zamierza się również tłumaczyć Talant Dujszebajew. - Nie jest to łatwa sytuacja, ale takie jest życie trenera i sportowca. Zawodnicy palą się do gry, Piotrek Grabarczyk mówił mi, że chce pomóc drużynie. Lepiej, że mamy taką sytuację kadrową teraz, niż miałaby być ona w kwietniu czy w maju. Jeśli mielibyśmy nawet sześciu zawodników w polu i bramkarza, to wystarczy, by walczyć za wszystkich. Bo przecież my jesteśmy Vive Tauron Kielce - zapowiada kielecki szkoleniowiec.

Duńczycy zajmują trzecie miejsce w grupie. Zdobyli pięć punktów, dwa mecze wygrali na wyjeździe z Dunkierką 26:21 i Motorem Zaporoże 28:25. U siebie nie zdobyli jeszcze kompletu punktów - zremisowali z Kadetten Schaffhausen 23:23 i przegrali z Pick Szeged 25:28. - Najmocniejszy ich punkt to obrona i bramkarz [reprezentant Norwegii Ole Erevik - przyp. red.]. Mają również dużo cierpliwości w ataku oraz dobrych kibiców, którzy wspierają ich przez 60 minut - chwali Talant Dujszebajew.

Więcej o: