Pierwszy finał Vive Tauron Kielce w Lidze Mistrzów

- Dla nas mecz z Kadetten Schaffhausen (dziś, godz. 20, transmisja w Canal+ Sport HD) będzie pierwszym finałem w Lidze Mistrzów. Mamy respekt dla rywali, ale jedziemy po zwycięstwo - mówi Talant Dujszebajew, trener Vive Tauron Kielce, przed inauguracją Champions League.
Szwajcarski zespół prowadzony przez byłego reprezentanta Niemiec Markusa Baura to typowy europejski przeciętniak na mapie europejskiego szczypiorniaka. W ostatnich latach próżno szukać tej drużyny choćby w ćwierćfinale tych najbardziej prestiżowych rozgrywek w Europie. W ubiegłym sezonie Kadetten Schaffhausen w ogóle nie zagrał w Lidze Mistrzów (jako mistrz Szwajcarii wystąpił Wacker Thun). - Mimo to mają w składzie wielu wartościowych zawodników, którzy rozegrali już po 40 czy 50 spotkań w tych rozgrywkach. Są doświadczeni i mają cel - wyjście z grupy, a w dodatku teraz zaczynają u siebie w domu. Mamy respekt dla rywali, ale jedziemy po zwycięstwo. Dla nas jest to pierwszy finał Ligi Mistrzów - przyznaje Talant Dujszebajew.

Najbardziej znaną postacią Szwajcarów, którym niezbyt dobrze wiedzie się dotychczas w lidze (dwie porażki w pięciu spotkaniach), obok polskiego lewoskrzydłowego Leszka Starczana jest bardzo dobry rozgrywający Peter Kukucka. To na nim głównie opiera się ofensywa zespołu. Nie będzie tak jednak w starciu z mistrzami Polski, bo Słowaka wyeliminowała z gry kontuzja. Na rozegraniu często zastępuje go leworęczny Rumun Rares Lucian Jurca albo sprowadzony z Dinama Mińsk reprezentant Bośni - Damir Doborac. - Na mnie duże wrażenie zrobił również lewy rozgrywający - Szwajcar Daniel Graubner. Ma dobry rzut. Ich skrzydłowi potrafią rzucać z małego kąta i są skuteczni - przyznaje Sławomir Szmal, bramkarz mistrzów Polski.

Dla jego zespołu dziś liczy się tylko zwycięstwo. Bo wszyscy zawodnicy podkreślają, że wygranie grupy jest kluczem do awansu do Final Four. - Broń Boże nie możemy rozpocząć Ligi Mistrzów od straty punktów. Jesteśmy w wyrównanej grupie i chciałbym, byśmy pokazali prawdziwy charakter. Mam nadzieję, że zafunkcjonuje u nas to, co u zwycięzcy z ubiegłego sezonu - Flensburga, czyli team spirit [duch zespołowy - red.]. Życzyłbym sobie, by był on w Szwajcarii i w ostatnim meczu turnieju w Kolonii - dodaje Szmal. Zapewnia też, że zespół zagra lepiej niż ze Śląskiem - Mieliśmy już wtedy w głowie Kadetten.

Do Szwajcarii poleci szesnastu zawodników. Zabraknie jedynie kontuzjowanego środkowego rozgrywającego Tomasza Rosińskiego.

Więcej o: