Sport.pl

Siódmiak: Servaas nie będzie działać pochopnie

- Vive odpadło pechowo, jedną bramką, i wciąż jest w światowej czołówce. Teraz powinęła im się noga, ale będą mieli dodatkową motywację, by zaatakować Final Four w przyszłym sezonie - mówi Artur Siódmiak, były reprezentant Polski, a obecnie ekspert Polsatu Sport.
Rozmowa z Arturem Siódmiakiem

Paweł Matys: Brak Vive Targi Kielce w ćwierćfinale Ligi Mistrzów to sensacja.

Artur Siódmiak: Absolutnie się tego nie spodziewałem. Po pierwszym meczu myślałem, że awansują do ćwierćfinału. Wiedziałem, że czeka ich ciężki pojedynek w Mannheim, ale wierzyłem, że sobie poradzą. Spotkały się ze sobą dwie topowe europejskie drużyny i Kielce okazały się słabsze tylko o jedną bramkę. Zagrały jednak dużo słabiej, niż u siebie. Potencjał mają ogromny, spokojnie mogli awansować do Final Four, dlatego dla mnie osobiście ich odpadnięcie, jest dużym rozczarowaniem.

Przyczyn porażki jest wiele: trzecie miejsce po fazie grupowej, strata prowadzenia 15:7 w pierwszym meczu, nieskuteczność w rewanżu. Co było tą najważniejszą?

- Wspomniałeś o trzecim miejscu, to rzeczywiście stawiało ich w trudniejszej sytuacji, ale to jest przeszłością i nie ma co gdybać. Przede wszystkim raziła nieskuteczność kieleckich zawodników, zwłaszcza w sytuacjach sam na sam. Kielczanie spudłowali za dużo stuprocentowych okazji, trzy rzuty karne. Dużo słabiej zagrała też obrona.

Jak można wytłumaczyć to, że po tak dobrym meczu w Kielcach w ataku, nagle zespół - zwłaszcza w drugiej połowie - w Mannheim gra wszerz, ma brak pomysłu na grę.

- Tak, ale "Lwy" bardzo dobrze nas rozpracowali przed rewanżem. Gudmundur Gudmundsson z detalami rozpisał atak pozycyjny Vive. Jak tylko był zalążek jakieś akcji, to Niemcy wyprzedzali, byli o dwa-trzy podania do przodu, wiedzieli, co będzie grane. Zagrali naprawdę rewelacyjnie w obronie, a nawet jak nie dali rady, to mieli olbrzymie wsparcie w Landinie.

W rewanżu błędy popełnił również trener Vive Talant Dujszebajew.

- Oczywiście trener odpowiada za wynik. Zdziwiłem się, czemu w końcówce meczu w trudnym momencie nie wprowadził zawodnika rzucającego z drugiej linii - np. Karola Bieleckiego. Gra Vive w ataku szczególnie w drugiej połowie momentami przypominała bicie głową w mur. Zastanawiałem się, czemu Piotrek Chrapkowski rzucał trzy rzuty karne z rzędu. Przecież pokonać Landina tyle razy to jest nie lada wyczyn. Ja zagrałbym też bardziej ofensywnie w obronie w końcówce. Czemu tak krótko grał Thorir Olafsson, wobec słabszej dyspozycji Ivana Cupicia? Pytań jest wiele, ale ufam Dujszebajewowi i wierzę w jego warsztat, bo jest superszkoleniowcem.

Prezes Bertus Servaas mówi, że Vive jeszcze nie ma mentalności zwycięstwa. Można tak tłumaczyć utytułowanych, doświadczonych zawodników?

- Z tymi słowami prezesa bym się nie zgodził. Jeśli popatrzeć na kompletny skład, wiek zawodników, ich doświadczenie, sukcesy, to nie można tak powiedzieć. Przecież grają tam medaliści mistrzostw Europy, świata, igrzysk olimpijskich. Wiem też, że oni doskonale zdają sobie sprawę ze swojej wielkiej wartości i z kim by nie grali w Champions League, to muszą być świadomi, że są lepsi od przeciwnika i mogą każdego pokonać.

Niestety, paru zawodników zawiodło w tym sezonie, np. Denis Buntić, Ivan Cupić czy Julen Aginagalde.

- Z Aginagalde to jest problem wprowadzenia się do drużyny. Dujszabajew miał mało czasu na idealne wkomponowanie Hiszpana, ale jestem przekonany, że niedługo będzie grał lepiej. Cupić nie rozegrał dobrego sezonu, Denis spisywał się przeciętnie.

Z drugiej strony chwila zadyszki u zawodników się zdarza i najważniejsze, by nie wpływało to na cały zespół. A całe Vive złapało dołek pod koniec rundy zasadniczej, przegrało trzy mecze. Talant wprowadził nowego ducha, ale to nie wystarczyło na wyeliminowanie "Lwów".

Z Aginagalde to, że gra poniżej oczekiwań, to jego wina czy zespół nie umie z nim współpracować tak dobrze jak rozgrywający kadry Hiszpanii?

- To nie jego wina. Kołowy przede wszystkim musi dostawać dobre piłki, współpracować z rozgrywającymi. Aginagalde jest rewelacyjnym zawodnikiem, ale na początku w Kielcach był mało wykorzystywany, rzucał bramki tylko z karnych. A pojechał na mistrzostwa Europy i grał super.

Irytuje jednak to, że ciągle dyskutuje z sędziami.

- Zgadzam się z tym. Tutaj ważna będzie rola Dujszabajewa, by okiełznał zawodników, ich nerwy, by wprowadził spokój. Bo takie reakcje na parkiecie są niepotrzebne, to nie pomaga zespołowi, buduje napięcie, a rywale potrafią to wykorzystać.

Co w tym momencie powinien zrobić Servaas? Jego zespół nie zrealizował celu minimum na sezon, czyli awansu do najlepszej ósemki Ligi Mistrzów.

- Bert z pewnością będzie oceniał cały sezon, a nie tylko porażkę z "Lwami", zwróci uwagę na fazę grupową. Jak go znam, to nie działa pochopnie, ale nie boi się też odważnych decyzji. Przecież w trakcie sezonu dokonał zmiany trenera.

Trzy lata temu Vive nie zdobyło mistrzostwa Polski i rewolucji nie było. Teraz przyjdą Tobias Reichmann i Marin Sego plus jeszcze lepiej będzie rozumiana filozofia gry Dujszebajewa.

A może po prostu poprzedni sezon był nadspodziewany udany, pomogło korzystne losowanie, a kielecki zespół wcale nie jest gotowy do regularnego grania w Final Four?

- Ścisk w najlepszej ósemce świata jest ogromny, często decyduje dyspozycja dnia czy np. nieskuteczność. Vive odpadło pechowo i wciąż jest w światowej czołówce. Teraz powinęła im się noga, ale będą mieli dodatkową motywację, by zaatakować Final Four w przyszłym sezonie. A zobaczymy HSV Hamburg. Niemcy, zwycięzcy Ligi Mistrzów, też odpadli w 1/8 finału. I co oni mają teraz powiedzieć swoim kibicom?

Jakie byś zrobił ruchy personalne w Vive? Gdzie potrzebne są zmiany?

- Vive jest kompletnym zespołem, ale na pewno przydałoby się wzmocnienie na prawym rozegraniu w miejsce Bunticia. Cupić też mnie w tym sezonie zadziwił in minus, no ale on zostaje w klubie. Szkoda, ze odchodzi Thorir Olafsson, bo to dobry zawodnik. Pytanie też brzmi, czy Sego to już jest bramkarz klasy światowej? Może przy swoim budżecie Vive powinno do bramki sprowadzić kogoś lepszego.

Więcej o: