Sport.pl

Najsłabszy turniej w karierze Bieleckiego. Czy zagra z Islandią?

- Po pięciu meczach potrzebny jest dopływ świeżej krwi i siły. Zawodnicy są trochę zmęczeni i poobijani. Bielecki na 99 procent na pewno wróci do składu - tłumaczył taką decyzję na wczorajszej konferencji prasowej Jacek Będzikowski, II trener reprezentacji Polski.
W środowy wieczór, mimo przekonującego zwycięstwa ze Szwecją 35:25 trener Michael Biegler zdecydował się na kolejną zmianę w składzie. Na decydujące spotkanie o awans do półfinału z Chorwacją Michał Kubisztal zastąpił Karola Bieleckiego. Polska przegrała 28:31. Czy jednak brak Bieleckiego był aż tak wielką stratą dla biało-czerwonych?

Rozgrywającemu Vive Targi Kielce kompletnie nie szło dotychczas na duńskich mistrzostwach. Śmiało można stwierdzić, że dla tak utytułowanego zawodnika, wicemistrza świata i brązowego medalisty mundialu to najgorsza wielka impreza w karierze. Popularny "Kola" w niczym nie przypominał tego bombardiera, który tak zachwycał kiedyś atomowymi rzutami z dziesiątego metra, po których miliony kibiców go wielbiło.

W pierwszych trzech meczach fazy grupowej spisał się fatalnie - nie zdobył żadnej bramki! W sumie zagrał zaledwie dziewiętnaście minut. Z Serbią jego bilans to skuteczność 0/2 oraz strata, z Francją nie oddał rzutu, dostał dwie dwuminutowe kary, miał asystę i stratę. Z Rosją jeszcze gorzej - wszedł jako rezerwowy na 240 sekund. W tym okresie próbował trzy razy trafić do siatki, wszystkie rzuty z łatwością bronili rosyjscy bramkarze.

Czy to jednak tylko jego wina, czy może sztab szkoleniowy reprezentacji Polski nie umie wykorzystać wciąż drzemiących w nim możliwości? - Słyszałem opinię, że Karol się skończył, ale to bzdura, wciąż jest klasowym zawodnikiem. Pod niego jednak trzeba wypracować akcję, dobrze ustawić taktycznie. On nie może się szarpać z obrońcami, oddawać wymuszone rzuty, nie taka jego rola - bronił kolegę z boiska przed meczem z Białorusią Artur Siódmiak, były reprezentacyjny kołowy.

Z drugiej strony samo powołanie Bieleckiego na Euro było pewnego rodzaju niespodzianką. W polskiej lidze spisywał się przeciętnie, w Lidze Mistrzów Bogdan Wenta wystawiał go rzadko, ale Biegler wciąż w niego wierzył, widział na zgrupowaniach kadry i dawał kolejne szansę. Wydawało się, że zdecydowanie większe szansę na znalezienie się w składzie na Euro będzie miał chociażby kielecki wychowanek Paweł Podsiadło, zbierający bardzo dobre recenzje w najsilniejszej lidze świata (wystąpił nawet w meczu gwiazd ligi) obok Bundesligi - francuskiej. Bieglerowi nie było jednak chyba po drodze z Podsiadło lub nie pasował mu do koncepcji, bo na lewe rozegranie zabrał trzech innych zawodników: oprócz Bieleckiego, Michała Jureckiego i Piotra Chrapkowskiego, a jako rezerwowego Kubisztala.

Mecz o 5. miejsce mistrzostw Europy Polska - Islandia w piątek o godz. 16.

Więcej o: