Plan Vive na KIF Kolding: więcej agresywności, determinacji, pozytywnych emocji

- Nadchodzi kolejny dzień w historii klubu, gdzie ból musi pozostać poza boiskiem. Każdy z zawodników deklaruje 100-procentową gotowość do walki o dwa punkty, ale oczywiście chcemy wyżej wygrać, niż przegraliśmy w Danii - mówi Bogdan Wenta, trener Vive Targi Kielce, przed rewanżem z KIF Kolding (niedziela, godz. 17 w Hali Legionów)
Słabsze ostatnie występy kieleckiej siódemki nie pozostały bez echa. W środowy wieczór prezes Bertus Servaas po wygranym w fatalnym stylu meczu z Chrobrym Głogów mówił "Gazecie", że niektórzy zawodnicy nie rozumieją, gdzie są, i że powinni jak najszybciej się nad tym zastanowić, bo grają w profesjonalnym klubie.

Dzień później Holender przyszedł do siedziby klubu i spotkał się z zespołem, który miał analizę wideo. Mocno przemówił do swoich podopiecznych. - Zmotywował nas, powiedział parę słów, które powinny dać nam do myślenia. Każdy z zawodników może różnie odbierać te słowa, ale dla mnie osobiście były mocne i zgadzam się z nimi w stu procentach - mówi Sławomir Szmal, bramkarz mistrzów Polski. - Prezes wymaga od nas przede wszystkim dwóch rzeczy - w każdym momencie na boisku mamy walczyć jeden za drugiego oraz zespołowości, czyli tego, co cechowało nas przed wyjazdem zawodników na zgrupowania reprezentacji - dodaje Grzegorz Tkaczyk.

Kapitan mistrzów Polski apeluje do kibiców o wsparcie i zapewnia, że nie ma powodów do dużego zaniepokojenia. - Naprawdę nie ma sensu panikować, choć zdarzyły nam się słabsze mecze. Oczywiście to nasza wina, bo przyzwyczailiśmy kibiców, dziennikarzy i cały świat, że gramy na bardzo wysokim poziomie i jak się zdarzy chwila słabości, to pojawiają się pytania, czy to kryzys - przyznaje popularny "Młody".

Porównuje też kielczan do sytuacji z tego sezonu niemieckiego mocarza THW Kiel. - Nie da się całego sezonu zagrać na wysokim poziomie i każdemu zespołowi zdarzają się wpadki. Dla mnie zawsze wzorem był Kiel i jeśli zobaczymy na ich potyczki w tym sezonie w Bundeslidze czy Lidze Mistrzów, to przecież niektóre mecze wygrywają nisko, i co też mają kryzys? Mocnych zespołów na świecie jest dużo, czasami decyduje forma dnia, a nasza w Danii nie była taka, jak byśmy sobie życzyli - analizuje.

Tkaczyk doskonale zdaje sobie jednak sprawę, że kielczanie muszą odnaleźć siebie. - Wygrywaliśmy fajne mecze z THW Kiel czy dwa razy z Orlen Wisłą Płock. Mam nadzieję, że odnajdziemy zespołowość. Zrobiliśmy analizę wideo, widzieliśmy, jak na dłoni, jakie błędy popełniliśmy. Będziemy się starali je zniwelować i zdecydowanie poprawić naszą grę. Mam nadzieję, że w niedzielę taki zawodnik jak np. Bo Spellerberg będzie musiał się bardzo mocno napracować, by znaleźć pozycję rzutową - mówi. Jak to zrobić? - Wystarczy prosta rzecz - więcej agresywności, determinacji, pozytywnych emocji. Wtedy złapiemy swój rytm grania i przy wsparciu publiczności powinno być dobrze.

W przeciwnym razie Vive Targi Kielce mocno skomplikuje sobie sytuację w grupie B Ligi Mistrzów. Po niesamowitym zwycięstwie po znakomitej grze z THW Kiel apetyty wszystkich sympatyków zostały mocno zaostrzone. Wszyscy liczyli na wygraną w grupie i dobre rozstawienie w fazie pucharowej. Tymczasem po porażce z KIF Kolding zespół Bogdana Wenty musi zrewanżować się Duńczykom, by nie spać na... trzecią pozycję w tabeli. - W niedzielę czeka nas bardzo trudne spotkanie. Nadchodzi kolejny dzień w historii klubu, gdzie ból musi pozostać poza boiskiem. Każdy z zawodników deklaruje swoją stuprocentową gotowość do walki o dwa punkty. Ale oczywiście chcemy wyżej wygrać, niż przegraliśmy w Danii. Nie chcę, by te słowa zabrzmiały arogancko, ale to jest jasne. I tak jak podkreślił prezes Bertus Servaas na koniec spotkania z nami, na przestrzeni prostokąta 40 metrów na 20 metrów musi być grupa, która walczy od pierwszej do ostatniej minuty - przyznaje kielecki szkoleniowiec.