Popis Szmala w finale Supercup z Niemcami

Reprezentacja Polski z trójką zawodników Vive Targi Kielce w składzie zajęła drugie miejsce w turnieju Supercup 2013. W finale biało-czerwoni po pasjonującym spotkaniu przegrali z gospodarzami Niemcami 23:24.
W pierwszej połowie znakomicie spisywali się dwaj kielczanie: Karol Bielecki oraz Sławomir Szmal. W podstawowej siódemce na środku obrony wyszedł też Piotr Chrapkowski, a nie grali Piotr Grabarczyk oraz Tomasz Rosiński. Obaj mają lekkie problemy przeciążeniowe z kolanami i mają odpocząć kilka dni. Zabrakło też Mariusza Jurkiewicza, który ma kłopot z bicepsem.

Popularny "Kola" bombardował niemiecką bramkę atomowymi rzutami z drugiej linii. Zdobył pierwsze cztery gole z siedmiu biało-czerwonych, a w sumie pomylił się w tej części tylko raz i miał asystę. Podobać się mogły zwłaszcza jego podania oraz Roberta Orzechowskiego do nieźle ustawiającego się na kole Kamila Syprzaka.

Prawdziwą klasą dla samego siebie był jednak Szmal, który bronił jak natchniony - m.in. dwa razy zatrzymał w rzutach karnych znakomitego specjalistę w tym fachu - lewoskrzydłowego niemieckiego Rhein-Neckar Löwen Uwe Gensheimera. Prawdziwą wisienką na torcie w wykonaniu bramkarza mistrzów Polski były jego parady w 25. minucie. W jednej akcji zatrzymał trzy! rzuty Niemców. Co ciekawe, dwóch zawodników THW Kiel, czyli rywala Vive Targi Kielce w fazie grupowej Ligi Mistrzów: kołowego Patricka Wienceka oraz dwukrotnie z lewego skrzydła Dominika Kleina.

35-letni bramkarz niespodziewanie nie wyszedł już jednak na drugą połowę, zmieniony przez Piotra Wyszomirskiego. Mimo jego braku w 38. minucie po trafieniu z 10 metrów Piotra Chrapkowskiego zespół Michaela Bieglera prowadził nawet dwoma bramkami. Wtedy jednak przytrafił mu się fatalny okres gry w ataku pozycyjnym. W bramkę Niemców nie mógł się już wstrzelić nawet Bielecki, który po zmianie stron zdobył tylko jednego gola w pięciu rzutach.

W efekcie w 43. minucie gospodarze po dwóch z rzędu trafieniach Wienceka prowadzili 16:14. Polacy nie dali za wygraną i mimo że grali w eksperymentalnym składzie (m.in. szansę dostali Michał Daszek, Michał Szyba, Damian Kostrzewa) i musieli radzić sobie bez jedynego środkowego rozgrywającego Bartłomieja Jaszki, który doznał kontuzji, potrafili odrobić straty. W 55. minucie po bramce Przemysława Krajewskiego było tylko 20:21. Za chwilę ten sam zawodnik miał wymarzoną szansę na wyrównanie, ale został zatrzymany przez znakomicie spisującego się po przerwie Silvio Heinevettera. To się niestety zemściło i to gospodarze cieszyli się ze zwycięstwa.

Polska - Niemcy 23:24 (11:11)

Polska: Szmal, Wyszomirski - Bielecki 5, Orzechowski 3, Syprzak 3, Chrapkowski 2, Wiśniewski 2, Krajewski 2 (1), Szyba 2, Jaszka 1, Kuchczyński 1, Daszek 1 (1), Kostrzewa 1, Kubisztal.