Sport.pl

Vive perfekcyjnie wykonało domowy plan. Teraz zaczynają się schody

Vive Targi Kielce w dobrym stylu wykonało plan na dwa domowe mecze w Lidze Mistrzów - dwa zupełnie bezbolesne, pewne zwycięstwa i prowadzenie w grupie B.
Mistrzowie Polski obowiązek zdobycia czterech punktów wykonali praktycznie bezboleśnie. Odprawiali rywali z Francji oraz Portugalii odpowiednio różnicą 10 oraz 12 bramek. W obu pojedynkach dali rzucić sobie tylko 23 bramki (po dwóch kolejkach mniej goli, 44, straciło tylko węgierskie MKB Veszprem). W skali szkolnej spokojnie można dać im piątkę.

Eksperci mogą się czepiać, że z Dunkierką długimi fragmentami gra pozostawiała wiele do życzenia, a z Porto nieco słabiej Vive Targi Kielce spisywało się w pierwszej połowie, ale tak naprawdę zwycięzców - w dodatku taką różnicą goli - nie można krytykować. Bo w najsilniejszych rozgrywkach świata najważniejsze są punkty. - Graliśmy z teoretycznie słabszymi rywalami, więc cztery "oczka" musieliśmy zdobyć. Nie ma co jednak ukrywać, że na wyjeździe będzie z nimi trudniej wygrać. Teraz mamy przed sobą mocniejszych rywali, ale mam nadzieję, że zwycięską passę będziemy kontynuować - przyznaje Mateusz Jachlewski, lewoskrzydłowy kieleckiej siódemki.

Wraz z kolegami pewnie nie miałby nic przeciwko, by na pierwszej pozycji w tabeli pozostać już do ostatniej kolejki. Już po dwóch seriach doskonale widać, że niemiecka potęga THW Kiel tanio nie sprzeda skóry. Podopieczni Alfreda Gislassona wygrali dwa trudne mecze - na wyjeździe z Orlen Wisłą Płock oraz w niedzielne popołudnie z KIF Kolding. Pierwsza próba prawdy dla drużyny Bogdana Wenty - w niedzielę 13 października w Orlen Arenie (godz. 19.30). Przedsmak świętej wojny na europejskiej scenie w najbliższą sobotę w meczu 5. kolejki PGNiG Superligi (godz. 17.30).

Więcej o: