Wenta przedstawia Porto: ciekawie kombinują w ataku pozycyjnym

To nie jest tylko chłopiec do bicia. Zespół z Portugalii prowadzony przez trenera Ljubomira Obradovicia wie, o co chodzi w handballu. Zawodnicy mają dobre warunki fizyczne, kilku z nich jest etatowymi reprezentantami Portugalii - mówi Bogdan Wenta o FC Porto Vitalis
Bogdan Wenta przedstawia FC Porto Vitalis

Atak

- To zespół lubiący grać szybko do przodu. Niemal każdą piłkę w ataku pozycyjnym próbują rozgrywać błyskawicznie, agresywnie i potrafią to realizować. Ciekawie kombinują, mają duże zagrożenie z drugiej linii, często rzucają z dalszych odległości, a rzadziej wykorzystują skrzydłowych. To już jest dla nas informacja, że niezwykle istotny będzie powrót do obrony, dokonywanie bardzo szybkich zmian lub nawet obycie się bez nich. Ich szybką grę w ataku można wykorzystać, odpowiednio zatrzymać, skontrować i zdobyć bramkę.

Obrona

- Ich defensywa pewnie będzie zależeć od tego, jak my będziemy konstruować swoje akcje. Oglądaliśmy Porto na wideo i znaleźliśmy słabsze punkty w ich strefie. Dobrze by było mieć do dyspozycji Karola Bieleckiego, bo patrząc na ich styl gry, potężne uderzenie z drugiej linii będzie nam bardzo potrzebne. Kilka lat temu w Kielcach grali wysuniętymi defensywami 3-2-1 lub 5-1. Teraz preferują strefę 6-0, ale czasem wychodzą wysoko do rozgrywających. W drugiej połowie meczu z Koldingiem próbowali zmienić ustawienie pod jedną stronę boiska, ale to chyba dlatego, że Duńczycy grali w ataku bez leworęcznego reprezentanta Szwecji Kima Anderssona.

Najważniejszy zawodnik

- Tiago Rocha grał już w Kielcach w 2009 roku [zdobył 3 bramki - red.]. Reprezentant Portugalii, ciekawy zawodnik, występujący w obronie, ataku, biegający do kontry. Warto zwrócić uwagę, że koledzy często szukają go na boisku. Rocha dobrze współpracuje z środkowym rozgrywającym Wilsonem Davyesem, fajnie to robili z Koldingiem. Oprócz niego jest też kilka ciekawych zawodników - m.in. skrzydłowi, którzy grają w kadrze, a kiedyś zdobyli chyba młodzieżowy medal mistrzostw świata. Nieźle prezentują się bramkarze.

Awans do Ligi Mistrzów

- Piłka ręczna w Europie w ostatnich latach zaskakuje, pojawiają się nowe zespoły, a kilka, niestety, upadło. Porto nie znalazło się w Lidze Mistrzów przypadkiem, ale zasłużenie. Wygrało przed własną publicznością turniej kwalifikacyjny z rumuńską Constantą, więc jest to dla nas ostrzeżenie, że musimy być dobrze przygotowania do rywala. To nie jest tylko chłopiec do bicia. Zespół z Portugalii prowadzony przez trenera Ljubomira Obradovicia wie, o co chodzi w handballu. Zawodnicy mają dobre warunki fizyczne, kilku z nich jest etatowymi reprezentantami Portugalii. Niektórych znamy sprzed kilku lat, kiedy graliśmy z Porto w turnieju kwalifikacyjnym. Wtedy byli młodymi szczypiornistami, a teraz są pierwszoplanowymi postaciami popularnych "Smoków".

Mecz z Koldingiem

- Mimo przegranej pięcioma bramkami [20:25] wynik długo oscylował wokół dwóch, trzech bramek przewagi. Nie wolno nie doceniać tego przeciwnika, tym bardziej patrząc na działania na boisku Duńczyków. Nie był to dla Koldingu łatwy mecz, ale ciężko powiedzieć, ile w tym zasługu Porto, a ile prawdziwej dyspozycji faworyta. Potem Portugalczycy pojechali na mecz ligowy i też przegrali, po raz pierwszy u siebie od kilku lat. Czyli pewnie albo byli zmęczeni podróżą z Danii, albo nie wyszły im założenia taktyczne.

Sposób na "Smoki"

- Mamy swoje zadania, musimy narzucić pewne prawa, nie oglądać się na rywala. Zobaczymy, na ile mu pozwolimy. Trzeba zrobić wszystko, by zdobyć dwa punkty w Hali Legionów. To prawdziwy priorytet. Każdy z zawodników musi też narzucić sobie lepszy prywatny interes, czyli na przykład trzy rzuty i trzy bramki. Mam nadzieje, że Porto potwierdzi swoje walory, ale po 60 minutach zwycięstwo zostanie w Kielcach. Najważniejsze, by zaczęła u nas lepiej funkcjonować kontra w drugie tempo, atak pozycyjny i gra z bramkarzem.