Manolo Cadenas: o Vive pomyślę później

Manolo Cadenas dla ?Gazety?. - Vive Kielce to mocna drużyna. Grała w Final Four, a teraz jeszcze się wzmocniła. Będzie faworytem pojedynków z nami, choć wynik jest sprawą otwartą. Ale tym rywalem będę się martwił później - mówi nowy trener Orlen Wisły Płock
To był jeden z najbardziej komentowanych transferów w przerwie między rozgrywkami. Bo 58-letni Manuel Cadenas Montanes, znany bardziej jako Manolo Cadenas, to szkoleniowiec doskonale znany na światowej arenie. Stanął na wszystkich stopniach podium mistrzostw Hiszpanii jako trener Cantabrii Santander, Ademaru Leon i Barcelony, ze swoimi zespołami trzy razy wygrał Puchar Zdobywców Pucharów, trzykrotnie wybierano go najlepszym trenerem ligi, a od kilku miesięcy jest trenerem aktualnych mistrzów świata. Reprezentację Hiszpanii przejął po Valero Riwierze, który wygrał z nią mundial.

W Płocku ma zbudować zespół, który odbierze Vive Targi Kielce mistrzostwo Polski, a także pokaże się na europejskiej arenie.

Adam Małachowski: Zanim przejdziemy do Ligi Mistrzów, porozmawiajmy chwilkę o polskiej PGNiG Superlidze. Pierwsze mecze ma pan za sobą. Jakie wrażenia?

Manolo Cadenas, trener Orlen Wisły Płock: Rozegraliśmy trzy spotkania, w których krótko mówiąc dominowaliśmy. Każda z drużyn w meczu z nami miała coś do zaoferowania, każda grała na miarę możliwości, prezentując swój poziom. Ale dopiero ten ostatni pojedynek z Górnikiem Zabrze był od pierwszych minut wyrównany, szliśmy z rywalem łeb w łeb.

To był dobry sprawdzian przed niedzielną inauguracją Ligi Mistrzów z THW Kiel?

- Ja w ten sposób nie podchodzę do sprawy. Przed meczem z Górnikiem nie myślałem o spotkaniu z Kiel. Koncentrujemy się zawsze na pojedynczym pojedynku. W każdym oczekuję od swoich zawodników pełnego zaangażowania i każdego rywala traktujemy z szacunkiem.

Na początek w Lidze Mistrzów słynny niemiecki THW Kiel. Bardzo trudne zadanie.

- Bardzo, bardzo trudne. Mamy w składzie braki kadrowe. Aby uzyskać korzystny rezultat, by sprostać oczekiwaniom wszystkich fanów piłki ręcznej nie tylko w Płocku, musimy zagrać wyjątkowy mecz. Dać z siebie jeszcze więcej, niż do tej pory, by naszych braków nie było widać.

Przydałoby się wzmocnienie.

- Jestem w trakcie poszukiwań i jak na razie nic więcej na ten temat nie mogę powiedzieć.

Dla wielu kibiców awans Orlen Wisły do Ligi Mistrzów było wielkim zaskoczeniem. Dla pana również?

- Stało się to, czego oczekiwałem od drużyny, to, czego się spodziewałem. Od początku przygotowań do sezonu żyłem nadzieją, zresztą podobnie jak cała drużyna, że to się uda. Dlatego mogę powiedzieć, że to, co się stało jest naszym wielkim zwycięstwem. Wszyscy mamy nadzieję, że w kolejnych meczach dalej będziemy cieszyć kibiców naszą lepszą grą. Przed nami przecież możliwości kolejnych wielkich zwycięstw.

Po wyeliminowaniu Montpellier zyskał pan przydomek "Magik".

- Absolutnie się z tym określeniem nie zgadzam. Od początku przygotowań jestem z tą drużyną, obserwuję zawodników na treningach. Wiem kto i jakie ma możliwości. Jestem tu tylko po to, by wykorzystać potencjał drużyny, który w niej drzemie. I tylko na tym się skupiam.

Na co stać Orlen Wisłę w tej edycji Ligi Mistrzów?

- W grupie jest sześć zespołów, do dalszej fazy rozgrywek awansują cztery najlepsze. I naszym celem jest być w tej pierwszej czwórce. Wygląda na to, że najmocniejsze w tym momencie są THW Kiel i KIF Kolding. Po nich na podobnym poziomie są Porto, Dunkierka i Orlen Wisła Płock.

A Vive Kielce?

- To rzeczywiście mocna drużyna. W ubiegłym roku grała w Final Four, a w tym sezonie jeszcze się wzmocniła. W październiku zagramy z tym zespołem dwa mecze, w których wynik jest sprawą otwartą. Choć to oni wystąpią w roli faworytów, to jednak my też mamy swoje aspiracje i oczekiwania. Ale tym rywalem będę się martwił później. Po drodze czekają nas inne atrakcyjne mecze do rozegrania.

Które miejsce w grupie B Ligi Mistrzów zajmie Orlen Wisła?

- W zasięgu naszych możliwości jest czwarta pozycja. Wtedy spełnią się nasze marzenia.