Vive przed inauguracją. Punkty muszą zostać w domu

- To nasza hala, nasz dom, trzeba zdobyć dwa punkty. By to zrobić, musimy jednak zagrać na 100 procent - mówi Bertus Servaas, prezes Vive Targi Kielce, przed niedzielną inauguracją Ligi Mistrzów. Początek meczu z Dunkierką w Hali Legionów w niedzielę o godz. 19.
Kielczanie niedawno dali już solidną lekcję wicemistrzom Francji. W finałowym meczu towarzyskiego turnieju Spielothek Cup 2013 rozgromili Dunkierkę 31:20.

Mistrzowie Polski zgodnie jednak podkreślają, że nie wolno sugerować się tamtym spotkaniem. - To był tylko sparing. Musimy o tym zapomnieć i podejść do rywali bardzo poważnie - mówi Michał Jurecki, rozgrywający Vive Targi Kielce, który z powodu kontuzji nie grał na turnieju w Niemczech. - Jeśli ktoś myśli, że skoro wtedy wygraliśmy jedenastoma bramkami, to teraz powinno być łatwo, to jest w błędzie. Francuzi są coraz lepsi, ich liga staje się coraz mocniejsza, a Dunkierka to bardzo niebezpieczny zespół - dodaje Bertus Servaas, prezes kieleckiego klubu.

Jednym z największych atutów drużyny Patricka Cazala jest wysunięta obrona 3-2-1. - Grają bardzo agresywnie, czasem na pograniczu brutalnego faulu. Już w spotkaniu turniejowym było kilka spięć, ale ja lubię twardą grę, więc nie będzie mi to przeszkadzało (śmiech). Czasami mamy problemy z taką defensywą, ale przygotowaliśmy już kilka wariantów. Musimy przede wszystkim dużo ruszać się bez piłki. Jeśli będziemy to robić, to wtedy na pewno pojawi się sporo dobrych okazji do zdobywania bramek - zdradza założenia taktyczne popularny "Dzidziuś".

Jurecki wskazuje też największe atuty niedzielnego rywala w ofensywie. - Mają bardzo dobrze obsadzone koło, a z drugiej linii zawodnik o fajnym nazwisku Rambo trafia z 10. czy nawet 12. metra. Uważać też trzeba na innego Norwega, Hansena, który potrafi zaskakiwać niekonwencjonalnym rzutem, oraz playmakera Kornela Nagy'ego. Węgier ma dobry rzut z podłoża i dobrze współpracuje z kołowymi - chwali rywali kielecki rozgrywający.

Wciąż nie wiadomo, czy kielecki zespół będzie mógł liczyć na głośny doping kibiców ze stowarzyszenia SKPR Iskra Kielce. Kapitan zespołu Grzegorz Tkaczyk wraz z radą drużyny miał rozmawiać z prezesem Servaasem w sprawie przeniesienia fanów Iskry do końca sezonu do sektora D.

- Temat kibiców uważam za zamknięty, wolę o tym nie rozmawiać. Moje stanowisko każdy zna, chciałem kompromisu, ale kibice nie chcą. Grzesiek był u mnie, ale został odesłany do domu - dodał sternik mistrzów Polski.

W Hali Legionów będzie wyjątkowo przed meczem. - Szykujemy fajną prezentację, jeśli sobotnie próby wyjdą ok., to w niedzielę zgasną światła. Po raz pierwszy zatańczy też nasza grupa cheerleaders. Prosimy kibiców o wyrozumiałość, bo dziewczyny dopiero się uczą - mówi Paweł Papaj, specjalista od marketingu kieleckiego klubu.