Warto spojrzeć na.... Krzysztof Łyżwa. Porcelanowy talent

- Krzysiek to zawodnik o sporych możliwościach. Zaskakuje rywali nietypowymi zachowaniami na parkiecie - mówi Bogdan Kowalczyk, trener Azotów Puławy, o Krzysztofie Łyżwie
23-letni wszechstronny rozgrywający (z powodzeniem może grać na każdej pozycji w drugiej linii) jest ważną postacią puławian. To jeden z najciekawszych zawodników młodego pokolenia. Wyróżnia się dynamicznością i nieszablonowymi zagraniami. Jego znakiem firmowym są mocne rzuty z biodra.

- Pamiętam, że zadebiutował w prowadzonej przeze mnie kadrze juniorów młodszych. Miał 17 lat i obok siebie miał m.in. Krzysztofa Szczecinę, Adriana Nogowskiego, Tomasza Klingera, Rafała Przybylskiego oraz Antoniego Łangowskiego. To ogromny talent, dobrze grający w sytuacjach jeden na jeden. W dodatku niesamowicie wszechstronny. U mnie grał na środku rozegrania oraz czasem na prawym, a w klubach potem trenerzy stawiali go na lewej połówce - opowiada Wojciech Nowiński, były trener, a obecnie ekspert telewizyjny.

Do Puław ten mierzący 195 cm wzrostu zawodnik trafił dwa lata temu z czeskiego Banika Karvina, z którym zdobył m.in. mistrzostwo i Puchar Czech.

- Wypatrzyliśmy go na mistrzostwach Polski juniorów. Był wyróżniającą się postacią zespołu z Ostrowa Wielkopolskiego. Potem zdziwiłem się, że w tak młodym wieku wyjechał za granicę, w dodatku do mocnego zespołu z Czech. Banik miał jednak zawirowania finansowe i wykorzystaliśmy okazję do jego pozyskania. Cieszymy się, że do nas trafił - opowiada Jerzy Witaszek, prezes Azotów.

Przygoda Łyżwy w Puławach nie jest jednak usłana różami. W pierwszym sezonie spisywał się dobrze, ale w połowie poprzednich rozgrywek miał sporego pecha - w lutym w ligowym meczu z Zagłębiem Lubin złamał staw łokciowego. W efekcie nie grał już do końca sezonu, pauzował m.in. w półfinałowych pojedynkach z Vive Targi Kielce (mistrzowie Polski wygrali tę rywalizację 3:0) oraz o trzecie miejsce z MMTS Kwidzyn.

I to właśnie kontuzje są zmorą tego zawodnika. - Niestety, to taki porcelanowy talent. Ma ogromny niefart do kontuzji. Być może nie był odpowiednio przygotowany fizycznie i stąd tak częste urazy - dodaje Nowiński.

W tym sezonie Łyżwa na zdrowie nie narzeka i znów jest kluczowym graczem drużyny Bogdana Kowalczyka. - To zawodnik o sporych możliwościach, zaskakuje rywalami nietypowymi zachowaniami na parkiecie. Ma sporo zalet, ale nie będę ich oczywiście teraz odkrywał i pomagał naszym rywalom (śmiech). Na razie nie potrafi przekazać wszystkich atutów, ale pamiętajmy, że pauzował sześć miesięcy i dopiero dochodzi do wysokiej formy - przyznaje były szkoleniowiec reprezentacji Polski. - Spokojnie, dajemy mu czas, mocno w niego wierzymy - dodaje Witaszek.

W grudniu ubiegłego roku Krzysztof Łyżwa został zauważony przez selekcjonera kadry narodowej Michaela Bieglera. Na lewym rozegraniu w reprezentacji ma jednak olbrzymią konkurencję (Michał Jurecki, Karol Bielecki i Michał Kubisztal) i nie pojechał na styczniowe mistrzostwa świata w Hiszpanii.