Sport.pl

Marcin Lijewski: jestem dumny. Z mojego wyniku i Vive

- Kielczanie lepiej przygotowali się do starcia z Kielem i pokazali potencjał. Zagrali jak faceci z jajami i dlatego wygrali - mówi Marcin Lijewski, rozgrywający zwycięzcy Ligi Mistrzów - HSV Hamburg.
Rozmowa z Marcinem Lijewskim

Piotr Rozpara: Wygraliście Ligę Mistrzów, a ty podobno nie lubisz szampana...

Marcin Lijewski, rozgrywający HSV Hamburg: Rzeczywiście nie przepadam za szampanem, ale łyka zawsze wezmę. Bo jak ktoś tego nie robi, to tak jakby to szczęście gdzieś sprzedawał... Będziemy świętować "piwkiem". Nie chcę robić krypto reklamy, ale jest jedno bardzo dobre piwko. Nie "Gronie", tylko to drugie (śmiech).

Przechodzisz do historii, jako pierwszy Polak, który zdobył Ligę Mistrzów.

- To nie ma znaczenia. Wygrałem trofeum, o którym marzyłem przez całą sportową karierę. A te kroniki, rekordy itd. są nieważne. Może jak będę miał parędziesiąt lat więcej, to wrócę wspomnieniami z sentymentem. Teraz jestem bardzo szczęśliwy i mogę chodzić z flagą w naszych barwach narodowych. Jestem dumny, że jestem Polakiem. Myślę, że zwycięstwem w Lidze Mistrzów przyniosłem chlubę mojemu narodowi.

Może grający w Vive Targi Kielce brat Krzysztof pomoże, byś w tych kronikach nie czuł się samotny?

- Na pewno ma jeszcze czas i myślę, że dopnie swego.

Wy zrobiliście to trochę niespodziewanie, bo faworytami były Barcelona i THW Kiel.

- Wiemy, że wszyscy chcieli nas wylosować w półfinale. Jak widać nie byliśmy jednak tacy słabi, a wygraliśmy Ligę Mistrzów. Fajnie też, że Vive udało się zdobyć trzecie miejsce. Kielczanie lepiej przygotowali się do starcia z Kielem i pokazali potencjał. Zagrali jak faceci z jajami i dlatego wygrali. Wszyscy musimy być dumni z tego wyniku.

Jak oceniasz całą imprezę w Kolonii?

- Oczywiście najlepsza! A fakt, że Final Four był transmitowany w Polsce, to już prawdziwy majstersztyk.

Co będzie robił Marcin Lijewski w przyszłym sezonie?

- Jak poczuje się nieprzydatny, to powiem: "dobra Lijewski hang up the boot, czyli odłóż buty". Nie jestem najmłodszy, ale wciąż czuje w sobie potencjał i parę rzeczy na parkiecie jeszcze umiem zrobić. Jeśli będę zdrowy i dobrze się prezentował, to wciąż będę cieszył się grą. Marzę o powrocie o kraju, wciąż o tym myślę, ale nie wiem jeszcze czy coś z tego będzie. Nic nie jest pewne, coś jest na rzeczy, ale nie ciągnijcie mnie za język bo i tak nie powiem.

Więcej o: