Sport.pl

Vive Targi Kielce w Final Four. To było niesamowite [GALERIA ZDJĘĆ, VIDEO]

Euforia i niesamowita radość w Kielcach. Vive Targi zagra w upragnionym Final Four Ligi Mistrzów. W rewanżowym meczu rozgromiło macedoński Metalurg Skopje 26:15.
Chwilę po końcowym gwizdku sędziego na trybunach zapanowała prawdziwa eksplozja radości. Bo podopieczni Bogdana Wenty spełnili największe marzenie kibiców piłki ręcznej od wielu lat - zagrają w najsilniejszym turnieju świata. - Spełniliśmy to, o czym po cichu marzyliśmy od początku sezonu. Pojedziemy do Final Four do Kolonii, a tam się znaleźć, to wielki wyczyn. Cały zespół i kibice mieli dzisiaj jaja, olbrzymie jaja i pokazali to w tej hali - śmiał się szczęśliwy Bogdan Wenta. Olbrzymiej radości nie ukrywał też Bertus Servaas, który już kilka minut przed końcem pojedynku tańczył blisko ławki rezerwowych wraz z Bartłomiejem Tomczakiem, Kamilem Buchcicem oraz kierownikiem zespołu Wojciechem Łukawskim. - Tak szczęśliwy w sporcie nie byłem nigdy w życiu, no może w życiu prywatnym (śmiech). Jestem wniebowzięty i sam nie wiem, jak określić słowami to, co zrobili nasi zawodnicy. Są naprawdę wspaniali i czapki z głów przed nimi za fantastyczną postawę. Wielkie słowa uznania też dla kibiców, którzy stworzyli niezapomnianą atmosferę - dodał prezes żółto-niebieskich.

Fani rzeczywiście byli ósmym zawodnikiem i już teraz nie mają wątpliwości, kto będzie rządził w Europie. Na pytania Grzegorza Tkaczyka - kto zagra w Kolonii oraz kto wygra Ligę Mistrzów - dwukrotnie głośno odpowiedzieli: Vive. Niektórzy mieli też koszulki i flagi z napisem: - Yes, We did, Let,s go to Final Four.

Ten, kto nie mógł być w niedzielne popołudnie w Hali Legionów, może żałować.



Na kieleckim obiekcie działy się bowiem niesamowite historie. Sporo osób zjawiło się już trzy godziny przed meczem w strefie kibica Tyskie. Większość z nich ubrana w żółte koszulki oraz szaliki liczyła po cichu, że uda się im wygrać dwa bilety w konkursach przygotowanych przez organizatorów. Bo zdobycie wejściówki na pojedynek sezonu graniczyło praktycznie z cudem. Wszystkie rozeszły się w przedsprzedaży w niespełna kilka minut. - Gdyby hala miała piętnaście tysięcy widzów, to z pewnością też wypełniłaby się po brzegi. A być może chętnych było nawet jeszcze więcej. Wszystkim kibicom, którzy trzymali za nas kciuki i dopingowali, serdeczne dzięki. A teraz świętujemy do rana (śmiech) - mówi Paweł Papaj, specjalista ds. marketingu Vive Targi Kielce.

Na ostatnią świętą wojnę w drodze do Final Four akredytowała się rekordowa w tym sezonie oraz w historii klubu liczba dziennikarzy - aż 120! A transmisję telewizyjną można było zobaczyć w aż ośmiu krajach, nawet w... Meksyku. Nieźle zarobić mogli też koniki, którzy sprzedawali bilety nawet po około 150 złotych.

Kibice, którzy siedzieli nawet na schodach, świetnie zdali egzamin i spełnili oczekiwania Bogdana Wenty, który apelował, by nie przyszli do hali tylko odpocząć. Swój ukochany zespół dopingiem wspierali już godzinę przed meczem, przygotowali też bardzo ładną oprawę i flagę z napisem: Iskra Kielce. Wstań i chodź z nami, spotkamy się za fanatyzmu drzwiami.

A potem dopięli swego sami bohaterowie, zamykając klamrą (choć oczywiście nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa) niezwykle udany sezon. Zawodnicy na ustach całej Polski byli już praktycznie od kilku miesięcy. W Lidze Mistrzów spisywali się bowiem znakomicie - w fazie grupowej odnieśli komplet dziesięciu zwycięstw, a w fazie pucharowej przegrali tylko jeden mecz. W rewanżu z Metalurgiem znów pokazali to, czym imponowali fanom w tym sezonie, czyli niesamowitą walką, determinacją, uporem i spokojnym dążeniem krok po kroku do upragnionego celu.

Podobnie jak w pierwszym meczu w Macedonii, była to bowiem prawdziwa wojna. Już po zaledwie... sześćdziesięciu sekundach były spięcia przy stoliku sędziowskim, a po siedmiu minutach kielczanie mieli dwie kary. Napięcie na parkiecie było niesamowite, walka toczyła się nawet w parterze, żaden z zawodników nie odpuszczał choćby na chwilę. Świetnie spisywali się też kibice (nie zawsze jednak śpiewali w kulturalny sposób), którzy mocno pomagali swoim ulubieńcom. A ci, tak jak w Skopje, musieli odrabiać straty. Zaczęli nerwowo, pierwszą bramkę zdobyli w 4. minucie. Ale za to jak wyjątkowej urody! Kapitalne podanie Tomasza Rosińskiego do Krzysztofa Lijewskiego i ten drugi trafia z wrzutki. To trafienie było tylko przedsmakiem tego, co potem robili kielczanie. Świetnie grali w obronie, kompletnie wyłączyli z gry kołowych Metalurga i wymusili na rywalach już w pierwszej połowie aż osiem strat. A w ataku szalał Michał Jurecki. 28-letni rozgrywający w ataku pozycyjnym był dla rywali praktycznie nie do zatrzymania. Po jego piątym trafieniu w meczu gospodarze prowadzili 10:8 w 25. minucie, a popularny "Dzidziuś" eksplodował radością do kibiców. - On jest niesamowity, nie umie grać na 10 procent, zawsze daje z siebie 100 procent energii i zaraża nią kibiców - dodał Bertus Servaas.

Po przerwie kielczanie zdeklasowali rywali. - Piętnaście bramek stracić na tym poziomie to coś niebywałego. Świetnie zagrał dziś cały zespół, każdy dołożył swoją cegiełkę do tego sukcesu - przyznał Grzegorz Tkaczyk.

W Final Four obok Vive Targi Kielce zagra hiszpańska FC Barcelona Intersport, niemiecki Hamburg, oraz ich rodacy i obrońcy trofeum THW Kiel. Losowanie półfinałów 2 maja.

Vive Targi Kielce - Metalurg Skopje 26:15 (12:8)

Vive Targi Kielce: Szmal, Losert - Jurecki 8, Cupić 5, Buntić 3, Tkaczyk 2, Lijewski 2, Rosiński 2, Zorman 1, Stojković 1, Strlek 1, Olafsson 1, Jachlewski, Grabarczyk. Kary: 14 minut.

Metalurg: Stanić, Angelov - Mojsovski 4, Vugriniec 4, Georgievski 3, Dimovski 2, Korazija 1, Rakcević 1, Alushovski, Mandic, Jonovski, Doder, Mojsoski, Markoski, Mirkulovski, Levov. Kary: 4 minuty.

Sędziowali: Oscar Raluy Lopez, Angel Sabroso Ramirez (obaj Hiszpania). Widzów: 4200.

Przebieg - I połowa: 0:2, 2:2, 2:3, 3:3, 3:4, 4:4, 4:5, 6:5, 6;6, 7:6, 7:7, 9:7, 9:8, 12:8. II połowa: 12:9, 13:9, 13:10, 15:10, 15:11, 18:11, 18:12, 23:12, 23:13, 24:13, 24:14, 25:14, 25:15, 26:15.

Więcej o:
Komentarze (6)
Vive Targi Kielce w Final Four. To było niesamowite [GALERIA ZDJĘĆ, VIDEO]
Zaloguj się
  • spectator_zm

    Oceniono 48 razy 48

    To był rzeczywiście wielki mecz Vive. Chyba najlepszy, jaki widziałem w wykonaniu tej drużyny. Nie było przestojów w grze, nie było słabych momentów, a obrona to był nie tylko mur, ale skała zbrojona stalą. Absolutnie nie do przejścia.
    Z reguły jestem dość krytyczny, jeśli chodzi o piłkę ręczną w wykonaniu naszych zespołów, ale tym razem nie mam się do czego przyczepić. Mecz był na bardzo wysokim poziomie, a silny przecież zespół Metalurga był bezradny jak dzieci.
    Może początek był trochę nerwowy, ale Kielczanie nie pozwolili narzucić sobie prowokacyjnego stylu gry Macedończyków i szybko opanowali sytuację i dominowali do końca.
    No cóż, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Czekamy więc na turniej finałowy i równie efektowną grę...

  • subyello

    Oceniono 23 razy 23

    Wielkie gratulacje z Płocka!!! Teraz jedzcie tam i wygrajcie to, życzę sukcesu!!!! Naprawdę wielki wyczyn dla Polskiego szczypiorniaka.

  • roll

    Oceniono 18 razy 16

    Zgadzam się w 100% z przedmówcą.Perfekcyjny mecz.Ogladałem to w interecie w Madrycie czekając na mecz Borussia-Real.Jestem pod wrazeniem.Gratulacje dla Trenera WENTY.

  • 2asy

    Oceniono 6 razy 6

    Brawo,brawo,brawo,były wielkie emocje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • kieja

    Oceniono 1 raz 1

    Gratujacje!!!! Nie ogladalem, ale sledze poczynania VIVE w pucharach i jestem pod wielkim wrazeniem. Z takim rywalem taki wynik - szkoda, ze nie grali o mistrzostwo wczoraj, bo by pewnie wygrali. :)

  • kezlok

    Oceniono 40 razy -36

    Prowincjonalny sport w prowincjonalnym 'mieście'.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX