Sport.pl

Tkaczyk po powrocie: jeszcze się boję, bo kolano jest niestabilne

Grzegorz Tkaczyk, kapitan Vive Targi Kielce, po trzytygodniowej przerwie spowodowanej kontuzją kolana powrócił do gry. Z Piotrkowianinem występował w ataku przez całą drugą połowę.
Popularny "Młody" nie był jednak w najlepszej dyspozycji. Co prawda statystyki za nim przemawiają (skuteczność 3/4, asysta i strata), ale widać było w jego grze dyskomfort i obawę przed podejmowaniem odważnych decyzji. Nic jednak dziwnego, skoro dopiero we wtorek wznowił intensywne treningi. - Z Piotrkowianinem zagrałam na własną prośbę, podjąłem ryzyko - przyznaje Grzegorz Tkaczyk, środkowy rozgrywający mistrzów Polski.

32-letni zawodnik nie ukrywa, że nie jest zadowolony ze swojego stanu zdrowia. - Niestety, nie jest jeszcze tak, jak bym sobie tego życzył. Kolano jest sztywne, niestabilne i muszę mocno poćwiczyć nad jego stabilizacją - dodaje. Zaznacza, że problem tkwi też w jego podejściu. - Przede wszystkim muszę zapomnieć o tym urazie, bo na razie siedzi w mojej głowie. Boję się, by kolano nie uciekło gdzieś na bok, i skupiam się na tym przy każdym ruchu i postawionym kroku na parkiecie - przyznaje.

Tkaczyk zamierza być w pełni sił na pierwszy mecz ćwierćfinałowy Ligi Mistrzów z macedońskim Metalurgiem (niedziela, godz. 17, w Skopje). - Mam nadzieję, że do Metalurga będzie już zdecydowanie lepiej. Będę robił wszystko na treningach, by kolano doprowadzić do stanu używalności. Chciałbym być do dyspozycji trenera, a to od niego będzie zależeć, czy będę potrzebny i da mi szansę gry - mówi były kapitan reprezentacji Polski.

Więcej o: