Sport.pl

Korona zaczyna od zera. "To będzie wojna o każdy punkt"

- Coś się skończyło, coś się rozpoczyna. O pierwszym etapie rozgrywek już zapominamy, teraz liczy się tylko każdy następny mecz - podkreśla przed pierwszym starciem swojego zespołu w grupie spadkowej trener Marcin Brosz.
30 meczów, 2700 minut walki - tak naprawdę nie mają już one większego znaczenia. Po podziale punktów z rundy zasadniczej żadna z drużyn zajmujące miejsca od dziewiątego do szesnastego nie może być pewna ligowego bytu. - Presja od samego początku będzie bardzo duża, a z każdą kolejką będzie rosnąć. To będzie wojna o każdy punkt. Dlatego tak ważne jest, żeby zacząć je zdobywać od początku i jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie - mówi pomocnik żółto-czerwonych Vlastimir Jovanović. To w dużej mierze od postawy 28-letniego Bośniaka będzie zależała gra Korony w najważniejszym etapie sezonu. - Zdaje sobie z tego sprawę. Jestem w Kielcach być może najdłużej z wszystkich zawodników i muszę brać na siebie odpowiedzialność za grę zespołu, nie mogę się jej bać. W każdym meczu chcę dawać dużo tak samo w przodzie jak i w defensywie - deklaruje "Jova", który co prawda w tym roku długo się "rozkręcał", ale w ostatnim spotkaniu z Górnikiem Zabrze wreszcie pokazał pełnię swoich umiejętności.

Sporo komplementów za postawę w ubiegłotygodniowym pojedynku zebrał też Marcin Cebula. 20-latek spędził co prawda na boisku tylko pół godziny, ale wyraźnie rozruszał grę swojej drużyny. I bardzo prawdopodobne jest to, że w nagrodę sobotni mecz ze Śląskiem rozpocznie w wyjściowej "jedenastce". - Dał inną jakość rozgrywania akcji, zwiększyła się ich dynamika. Ale od piłkarzy wchodzących z ławki rezerwowych oczekujemy właśnie tego, że zmienią oblicze spotkania. To jest jedyna droga do wywalczenia sobie miejsca w podstawowym składzie. Marcin dał impuls do lepszej gry i na pewno jest bliski rozpoczęcia meczu od początku - zapowiada trener Brosz.

W większości występów w tym sezonie, podobnie jak w starciu z Górnikiem, Cebula występował w środku pola. Teraz, o ile dostanie szansę, będzie się musiał zmierzyć raczej z rolą lewoskrzydłowego. - Jeśli taka będzie decyzja trenera, to zrobię wszystko, żeby jak najlepiej spisać się na tej pozycji. Dla mnie najważniejsza jest gra. Wiem, że byłem w słabszej dyspozycji, ale wziąłem się w garść, ciężko pracowałem i myślę, że to zaprocentuje - uważa.

Pierwszy, w walce o utrzymanie w Ekstraklasie, rywal Korony wydaje się być w bardzo dobrej dyspozycji. Pod wodzą Mariusza Rumaka wrocławski Śląsk jeszcze nie przegrał. - Wygrał z Lechem, z Cracovią, zremisował z Ruchem. To wszystko są zespoły z czołowej "ósemki". Ale teraz emocje będą już zupełnie inne, liczyć się będzie dyspozycja dnia - podkreśla Marcin Brosz.

Więcej o: