Sporo zmian w Koronie na puchar z Górnikiem. "Priorytetem jest liga, ale..."

Mocno przemeblowana Korona zagra we wtorek (godz. 18) w pucharowym meczu z Górnikiem Zabrze. W Kielcach pozostali m.in. Paweł Golański, Piotr Malarczyk i Jacek Kiełb.
Absencja tej trójki spowodowana jest kłopotami zdrowotnymi. Golański w poniedziałek udał się do Bierunia skonsultować swój nie ustępujący problem z plecami, Malarczyk i Kiełb zmagają się z przeziębieniem. Z zespołem nie pojechali również Marokańczyk Nabil Aankour oraz Francuz Olivier Kapo. Obaj decyzją trenera Ryszarda Tarasiewicza muszą w najbliższych dniach solidniej potrenować, aby nadrobić mankamenty w przygotowaniu fizycznym.

W 1/16 Pucharu Polski Korona zagra zatem w mocno zmienionym składzie względem ligowej konfrontacji we Wrocławiu. Od pierwszej minuty szansę otrzymają m.in. na prawej obronie Kamil Kuzera, na prawym skrzydle Paweł Sobolewski, w środku Michał Janota, a w ataku Siergiej Chiżniczenko. W meczowej kadrze znalazł się także 18-letni pomocnik Maciej Załęcki. - Będzie trochę zmian, ale jestem przekonany, że ten skład będzie w stanie skutecznie powalczyć o awans do następnej rundy. Oczywiście w naszej sytuacji priorytetem jest liga, ale dobry rezultat na pewno doda nam więcej pewności siebie i podniesie morale - mówi trener Tarasiewicz.

Bo w pucharowym starciu kielczanie liczą przede wszystkim na psychiczną podbudowę przed czekającym ich już w piątek przy Ściegiennego spotkaniem z Piastem Gliwice. - W lidze Górnik rozstrzelał nas w Kielcach 0:3, więc jest znakomita okazja, aby się zrehabilitować. Musimy się tylko odpowiednio nastroić psychicznie. To, że nie idzie nam na wyjazdach, nie powinno wpływać na nasze podejście. Przełamanie musi przecież wreszcie przyjść. Uważam, że potencjałem wcale nie ustępujemy rywalowi. Potrzebujemy też tego awansu, żeby do meczu z Piastem przystąpić z czystymi głowami - twierdzi pomocnik Michał Janota.

24-latek ze Śląskiem był najlepszym piłkarzem Korony. Jego wejście po przerwie sprawiło, że kielczanie wreszcie przenieśli ciężar gry na połowę gospodarzy, zaczęli konstruować akcje ofensywne. - On wie, że w większości meczów powinien prezentować się co najmniej tak, jak ze Śląskiem. Oby te 45 minut to był dobry prognostyk na kolejne spotkania. Nie oczekuję od niego wślizgów w naszym polu karnym, ale ma ogromne predyspozycje, aby kierować grą w ofensywie - przyznaje kielecki szkoleniowiec.

Ryszard Tarasiewicz jako trener broni Pucharu Polski zdobytego w minionym sezonie z Zawiszą Bydgoszcz. - Bardzo poważnie traktuję te rozgrywki, bo to jest wspaniała przygoda dla piłkarzy i prestiż dla klubu - podkreśla.

Więcej o: