Sport.pl

Piękne bramki przy Ściegiennego i sprawiedliwy remis Korony z Pogonią

Trzy wyjątkowej urody bramki zobaczyliśmy w sobotnie popołudnie na Kolporter Arenie. Korona zdobyła pierwszy punkt w tym sezonie, remisując 2:2 z Pogonią Szczecin
- W pierwszych dwóch wyjazdowych meczach najważniejsze będą punkty. Jakość drużyny chciałbym zobaczyć w pierwszym meczu na Kolporter Arenie - mówił przed sezonem trener Ryszard Tarasiewicz. Z wyjazdowego planu wyszły nici, w realizacji domowego w starciu z Pogonią (wzmocnioną w ostatniej chwili powrotem króla strzelców ekstraklasy Marcina Robaka) miały pomóc zmiany w składzie. Kielecki szkoleniowiec w porównaniu z ostatnim, przegranym 0:2 pojedynku z GKS-em Bełchatów zrobił trzy korekty w pomocy. Na prawym skrzydle za Nabila Aankoira zagrał Paweł Sobolewski, a za środkowych Siergieja Pilipczuka i Marcina Cebulę wystawił Kyryło Petrova i Michała Janotę.

Korekty w pierwszych dwóch kwadransach nie wpłynęły dobrze na postawę Korony w ofensywie. Kielczanie mieli problemy ze stworzeniem sobie dogodnych sytuacji, oddali w tym okresie zaledwie tylko jeden strzał (niecelne uderzenie Pawła Golańskiego). To goście częściej byli przy piłce, prowadzili grę i mieli 100-procentową okazję do zdobycia gola. W 21. minucie fantastycznym refleksem popisał się Vytautas Cerniauskas przy strzale z przewrotki Adama Frączczaka. To jednak gospodarze otworzyli wynik siedem minut później. Vanja Marković dobrze rozprowadził kontratak, podał do Jacka Kiełba, a popularny "Ryba" idealnie przymierzył z ponad 20 metrów.

Gospodarze krótko jednak cieszyli się z prowadzenia. W czwartym, kolejnym meczu z Pogonią skarcił ich były "Koroniarz". Najpierw w kwietniu ubiegłego roku w przegranym meczu w Szczecinie dwa razy trafił Hernani. Potem w październiku o zwycięstwie portowców 3:2 przesądziły dwa gole Jakuba Bąka. Aż wreszcie w marcu tego roku przy Ściegiennego remis gościom dwiema bramkami w drugiej połowie zapewnił Marcin Robak. Teraz przypomniał o sobie Brazylijczyk. Hernani najwyżej wyskoczył do główki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Rafała Murawskiego i pewnie pokonał Cerniauskasa.

Co ciekawe, przy tej akcji faul był mocno wątpliwy - kapitan Korony Paweł Golański długo protestował do sędziego, że Piotr Malarczyk nie faulował rywala. Coś złego przeczuwał też chyba trener Tarasiewicz, bo długo krzyczał do swoich podopiecznych, jak mają się ustawić, opuścił miejsce wyznaczone dla trenera, za co upominał go sędzia techniczny. Po trafieniu Hernaniego trener Korony ze złością cisnął butelką w murawę.

Korona tuż przed przerwą mogła odzyskać prowadzenie za sprawą aktywnego Kiełba. W polu karnym zwiódł Gollę i uderzył z ostrego kąta, ale jego intencję wyczuł Radosław Janukiewicz. Bramkarz Pogoni nie popisał się tuż po zmianie stron. Z rzutu wolnego z 45 metrów uderzał Golański, a Janukiewicz źle łapał piłkę, która przeleciała mu przez rękawice. To uskrzydliło gospodarzy, którzy zaczęli wreszcie grać bardzo ładnie dla oka. Kibice co chwilę nagradzali ich akcję brawami. Podobać się mógł zwłaszcza w środku pola Vanja Marković. Serb imponował niekonwencjonalnym dryblingiem, odwagą i efektownymi podaniami. To właśnie on mógł podwyższyć akcję, ale po świetnym dryblingu uderzył obok słupka.

Od 70. minuty do głosu doszli goście. W ciągu 180 sekund mieli trzy bardzo dobrze okazje do wyrównania. Najpierw po błędzie Ouattary nieatakowany przez nikogo Frączczak uderzył z 10 metrów nad poprzeczką. 60 sekund później jeszcze lepszą okazję zmarnował wprowadzony Jakub Bąk. Skrzydłowy Pogoni znalazł się w sytuacji sam na sam z Cerniauskasem, minął Litwina, ale uderzył w boczną siatkę. Kielecki bramkarz za chwilę znów musiał ratować swoich obrońców, kiedy nie przypilnowali na 15. metrze Mateusza Lewandowskiego. Goście dopięli swego w 85. minucie. Pięknym trafieniem z ponad 20 metrów popisał się rezerwowy Maksymilian Rogalski. Futbolówka nabrała dziwnej rotacji i zmyliła bramkarza Korony, który tylko mógł bezradnie rozłożyć ręce.

To pierwszy punkt zespołu Ryszarda Tarasiewicza w tym sezonie. Szansa na komplet punktów już w piątek - na wyjeździe z Cracovią.

Korona Kielce - Pogoń Szczecin 2:2 (1:1)

Bramki: Kiełb (28.), Golański (49.) - Hernani (33.), Rogalski (85.)

Korona: Cerniauskas - Golański (65. Kuzera), Malarczyk, Ouattara Ż, Leandro Ż - Sobolewski, Petrov (56. Kwiecień Ż), Marković, Kiełb (79. Cebula) - Janota - Trytko.

Pogoń: Janukiewicz - Rudol, Hernani, Golla, Lewandowski - Frączczak, Matras (72. Rogalski), Murawski, Murayama (51. Małecki) - Robak, Zwoliński (60. Bąk).

Sędziował; Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów: 5741.

Więcej o: