Ryszard Tarasiewicz dla "Wyborczej": Zasady muszą być jasne

- Sprawę muszę przedstawić na tyle jasno, żeby piłkarz nie miał potem argumentów do obrony. W szatni rozmawiamy wszyscy i o wszystkim. Nie robimy przed sobą tajemnic - mówi w rozmowie z "Wyborczą" nowy szkoleniowiec Korony Ryszard Tarasiewicz.
52-letni szkoleniowiec we wtorek podpisał roczny kontrakt w Kielcach. W środę po południu na stadionie przy Szczepaniaka poprowadzi z drużyną pierwszy trening. Wcześniej w rozmowie z "Wyborczą" opowiedział o swoich celach w Koronie, oczekiwaniach wobec zawodników, a także karierze piłkarskiej.

- Piłka nożna to gra zespołowa. Owszem może ktoś się z kimś nie kolegować, nie chodzić na obiad, ale na boisku wszyscy muszą patrzeć w jednym kierunku. Od początku chcę, żeby zawodnicy znali moje zasady, żeby nie było sytuacji, że ktoś potem przyjdzie i powie: "Panie trenerze, gdybym ja to wiedział, to bym zachował się inaczej". Nie. Sprawę muszę przedstawić na tyle jasno, żeby piłkarz nie miał potem argumentów do obrony. W szatni rozmawiamy wszyscy razem i o wszystkim. Nie robimy przed sobą tajemnic - opisuje swoją trenerską filozofię.

O co zamierza walczyć z Koroną w nowym sezonie? - Na pewno nie możemy mówić, że naszym celem jest utrzymanie, ale jednocześnie nikt nie powie, że mierzymy w mistrzostwo Polski. Klub ma predyspozycje, żeby po 30. kolejkach być w najlepszej "ósemce". I nie możemy uciekać od tej odpowiedzialności. Wszyscy musimy sobie uświadomić, że to jest nasz cel. A po podziale punktów wszystko jest możliwe - twierdzi.

Cała rozmowa z Ryszardem Tarasiewiczem w piątek w "Gazecie Wyborczej".