Po pogromie. "Pacheta": Porażka boli, ale i tak jestem dumny. Golański: Tak przegrać to wstyd

Sporą konsternację wywołały słowa trenera Jose Rojo Martina po najwyższej porażce w sezonie. Mimo przegranej na własnym boisku 1:5 ze Śląskiem Wrocław hiszpański szkoleniowiec wciąż dostrzega więcej pozytywów swej pracy
- Nie jest łatwo, kiedy przegrywasz 1:5. Bardzo się w tym meczu męczyliśmy. Strzeliliśmy bramkę, poszliśmy do przodu, ale nie potrafiliśmy sterować wynikiem. W momencie, kiedy męczysz się przy wyniku 1:1, to taki zespół jak Śląsk, ukarze cię zaraz. I tak zrobił z nami. Mieliśmy dużo słabych chwil. To było skandaliczne. Boli mnie to. Naprawdę, proszę mi wybaczyć - rozpoczął spotkanie z dziennikarzami "Pacheta".

Później jednak - po raz kolejny w tej rundzie - chwalił przede wszystkim swój zespół za osiągnięcie celu, czyli utrzymanie w ekstraklasie. - Chcę powiedzieć, że jestem dumny z tego, co zrobiliśmy w tym sezonie. Nie jest łatwo opuścić ostatnie miejsce w tabeli, a nam się to udało. Mieliśmy ochotę do pracy i byliśmy bardzo blisko pierwszej "ósemki". Nie osiągnęliśmy jednak tego, a potem nie byliśmy już w stanie grać na podobnym poziomie w rundzie finałowej. Kiedy zespół męczy się cały rok i osiągnie cel, to potem trudno jest iść tą samą drogą. To właśnie wydarzyło się w ostatnich trzech meczach. Ale powtarzam raz jeszcze: ci piłkarze osiągnęli bardzo ważny cel - podsumował Hiszpan.

Bardziej samokrytyczny był jednak kapitan Korony w meczu ze Śląskiem Paweł Golański. "Golo" nie uciekał od odpowiedzialności i cierpliwie odpowiadał na pytania od dziennikarzy. - Nikt nie spodziewał się, że w tak fatalnym stylu zakończymy ten sezon. Tym bardziej że prowadziliśmy 1:0. Później jednak indywidualne błędy zadecydowały o tym, że dostaliśmy tyle bramek. Przegrać u siebie 1:5 to jest wstyd! Zwłaszcza że nie graliśmy z drużyną, która jest w czubie tabeli, ale taką, która jest w grupie spadkowej. W szatni powiedzieliśmy sobie, że takie mecze nie mogą już nigdy się zdarzyć. Dobrze, że był to mecz ostatniej kolejki. Teraz jest czas, aby zebrać myśli, ogarnąć się i przygotować się do następnego sezonu - stwierdził 31-letni obrońca.

Były reprezentant Polski podsumował również całe, słabe w wykonaniu Korony rozgrywki. - Nie zakładaliśmy sobie zajęcia takiego miejsca przed sezonem. I już nawet pomijam tych ostatnich siedem kolejek, bo w nich najważniejsze było to, aby się utrzymać. Cel osiągnęliśmy, ale radość jest tylko połowiczna. Powiedzieliśmy sobie, że walczymy o jak najwyższe miejsce w tabeli, żeby mieć lepsze samopoczucie, większą satysfakcję oraz więcej pieniędzy dla klubu. A tak kończymy rozgrywki na 13. pozycji i nie są to powody do radości. Trzeba to wszystko dokładnie przeanalizować i każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie, co mógł zrobić lepiej - przyznał Golański.