Piłkarze Korony zadowoleni z punktu, ale "Pacheta" nie. "Męczymy się"

- Wiedzieliśmy, że remis będzie dla nas cenny. I dlatego ten punkt należy bardzo uszanować - powiedział po bezbrakowym remisie z Zagłębiem Lubin obrońca Piotr Malarczyk.
Korona nie zagrała z Zagłębiem dobrego meczu, ale zdobyła w Lubinie cenny punkt. Nic dziwnego, że kieleccy piłkarze po końcowym gwizdku byli zadowoleni z rezultatu. - Z Zagłębiem zawsze nam się ciężko grało i wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwy mecz. Oni bardzo musieli dziś zdobyć trzy punkty, a dla nas priorytetem było, żeby tu nie przegrać. Na pewno mogliśmy zagrać lepiej, za mało wypracowaliśmy sobie klarownych okazji, ale przede wszystkim zależało nam, aby zachować czyste konto. Skupiliśmy się na defensywie, żeby nie popełnić takich błędów jak z Widzewem - stwierdził Malarczyk.

Podobnego zdania był inny z defensorów Kamil Sylwestrzak - Zagłębie to dobry zespół, mają bardzo szybkie boki. Ale nam udało się ich mocne strony zneutralizować. Szkoda oczywiście, że nie udało się stworzyć więcej okazji pod bramką gospodarzy i zdobyć gola, ale nie ma co narzekać. To dla nas ważny punkt, który daje nam więcej niż rywalom - podsumował popularny "Małpa".

Najjaśniejszym punktem w kieleckim zespole był bramkarz Wojciech Małecki. 23-latek, zwłaszcza w pierwszej połowie, kilkakrotnie popisał się dobrymi interwencjami. - Jestem zadowolony ze swojej gry. Od początku starałem się być skoncentrowany. Mocno pracuję na treningach. Trenerzy i koledzy to wiedzą i teraz chciałem to pokazać w ekstraklasie. Na pewno w wejściu w mecz pomogła mi pierwsza interwencja [po strzale głową Michala Papadopolusa - przyp. red.], po niej było już łatwiej - przyznał Małecki.

Niezadowolony z występu swoich podopiecznych był natomiast trener Jose Rojo Martin. - Zawsze oceniam mecz po ilości sytuacji, które moja drużyna stworzyła. Dzisiaj nie jestem zadowolony, bo w zasadzie nie mieliśmy prawie żadnej okazji. Męczymy się, nie gramy na luzie i nie cieszymy się z gry. Wszystko robimy jakby z obowiązku. Jeśli tylko mamy 2-3 minuty radości, to gramy dobrze. Muszę się zastanowić, czy przypadkiem to nie ja jestem powodem tego, że drużyna tak się męczy. Musimy się cieszyć grą. Gospodarze dzisiaj byli lepsi, ale nie dominowali na tyle, aby zdobyć komplet punktów. Różnica między zespołami jest nadal taka sama. Zbliżamy się do naszego celu, którym jest utrzymanie - podsumował "Pacheta".