Sport.pl

Najbliższy ligowy rywal Korony przegrał finał Pucharu Polski

Zagłębie Lubin, najbliższy rywal ligowy Korony Kielce (poniedziałek godz. 20.30 w Lubinie) przegrał finałowy pojedynek Pucharu Polski. Podopieczni Oresta Lenczyka ulegli na Stadionie Narodowym po serii rzutów karnych 5:6 bydgoskiemu Zawiszy. W regulaminowym czasie i dogrywce bramki nie padły.
Który z zespołów był w lepszej sytuacji psychologicznej? To było jedno z najważniejszych pytań przed spotkaniem. - Wydaje się, że Zawisza. Ma spokojną głowę. Gra w grupie mistrzowskiej, a ciągle walczymy o utrzymanie. Bydgoszcz ma właściwie tylko Puchar - twierdził trener Zagłębia Orest Lenczyk. Przyjechaliśmy w roli faworyta. Jestem pełen optymizmu i mam ku temu powody. Jesteśmy w pierwszej ósemce ekstraklasy, mieliśmy trudniejszych przeciwników w drodze do finału Pucharu Polski i uważam, że w piątek także mamy szanse wygrać. Oczywiście to jest tylko jeden mecz. W lidze, jeśli coś się zepsuje, można to odrobić za kilka dni. Tutaj nie ma takiej możliwości. - podkreślał szkoleniowiec Zawiszy Ryszard Tarasiewicz, dla którego zdobycie Pucharu Polski byłoby największym osiągnięciem w trenerskiej karierze. Na boisku nie było jednak widać przewagi psychologicznej bydgoszczan, sportowej zresztą także. Zawiszanie musieli sobie jeszcze poradzić dodatkowo z presją faworyta i obecnością wielotysięcznej liczby swych kibiców na Stadionie Narodowym. Na trybunach zjawiło się 37 tys. widzów. Około 10 tys. biletów PZPN rozdał uczestnikom młodzieżowego turnieju "Z podwórka na stadion. O Puchar Tymbarku". Z Bydgoszczy przyjechało ponad 10 tys. ludzi. Niebiesko-czarne barwy Zawiszy zdecydowanie dominowały nad miedzianym kolorem lubińskiego Zagłębia. Ta presja zdecydowanie nie pomogła piłkarzom Tarasiewicza. Trudno było się zresztą spodziewać ofensywnej gry z obu stron. Zagłębie Lenczyka dba głównie o zabezpieczenie tyłów. Podobny styl ma Zawisza pod wodzą Tarasiewicza - Nie można zaatakować na hura, bez głowy. Trzeba wszystko robić rozsądnie - mówi trener bydgoskiej drużyny. Dlatego nic w tym dziwnego, że w pierwszej połowie goli zabrakło. Zagłębie śrubowało więc swój rekord minut bez straty bramki w tegorocznym Pucharze Polski. Grali na zero z tyłu we wszystkich swych poprzednich meczach: z Piastem Gliwice oraz I-ligowcami: GKS Tychy, Sandecją Nowy Sącz i Arką Gdynia. Okazji do zdobycia goli nie było wiele dla obu zespołów. W Zagłębiu najgroźniejszy był David Abwo. To on przegrał pojedynek sam na sam z Wojciechem Kaczmarkiem w 5 min spotkania. Zawiszanie stracili piłkę w środkowej części boiska i skrzydłowy z Lubina miał później otwartą drogę dco bramki. Kaczmarek odbil jego strzał. Podobną szansę miał 4 minuty potem Luis Carlos dla Zawiszy po znakomitym podaniu Kamila Drygasa. Brazylijczyk przelobował Silvio Rodicia oraz poprzeczkę jego bramki. Rodic obronił po chwili groźny strzał Piotra Petasza, a dobitka Luisa Carlosa trafiła w boczną siatkę. I to praktycznie wszystkie emocje przed przerwą. Drugą połowę Zawisza rozpoczął od mocnego uderzenia. Wahan Geworgian strzelał z 10 metrów i piłkę z bramki wybił Paweł Widanow. Po godzinie gry siły stracił Abwo i Lubin stracił swój największy atut w ofensywie. Zrobiło się więcej miejsca na boisku, bo i krycie było już mniej dokładne. Groźnie strzelał z dystansu Sebastia Dudek. W 75 min Drygas miał świetną okazję. Był sam 8 metrów od bramki, ale nie strzelił, Piłka zaplątała się mu między nogami. Zawisza przeważał. Akcje bydgoszczan były bardziej niebezpieczne. Bramka nie padała. Idealną okazję na rozstrzygnięcie miał w 86 min Abwo, ale spudłował z 6 metrów. W regulaminowych 90 minutach goli nie było. Ale już dwa mogły paść na początku dogrywki. Arkadiusz Piech spudłował a główkę Jorge Kadu wybił Rodić - piłka zmierzała pod poprzeczkę. Dogrywka - jak cały finał - to był pojedynek do pierwszego gola. Lenczyk chciał rozstrzygnąć mecz - wpuszczając na boisko dwóch szybkich skrzydłowych: Adriana Błąda i Miłosza Przybeckiego. Piłkę meczową miał Kadu, którego rajd w polu karnym nie zakończył się strzałem - został zablokowany przez obrońców z Lubina. Goli więc w finale nie było, a Zagłębie dokonało historycznego wyczynu. W całych rozgrywkach nie straciło bramki. Zdecydowały karne. Już pierwszego dla Zawiszy spudłował Dudek. Strzał Dorde Cotry obronił Kaczmarek. Po pierwszej serii było więc 4:4. Siódmy w Zagłębiu Bonecki. Kaczmarek odbił piłkę a gola na wagę Pucharu dla Zawiszy zdobył Igor Lewczuk

Mecz 32. kolejki Zagłębie Lubin - Korona Kielce odbędzie się w poniedziałek o godz. 20.30 na stadionie Dialog Arena.

Zagłębie Lubin - Zawisza Bydgoszcz 5:6 po rzutach karnych (0:0)

Zagłębie: Rodić - Widanow, Bilek, Dzinić, Rymaniak - Abwo (110. Błąd), Guldan, Cutro (101. Bonecki), Kwiek (110. Przybecki), Cotra - Piech.

Zawisza: Kaczmarek - Lewczuk, Micael, Nawotczyński, Ziajka - Petasz (86. Kadu), Dudek, Drygas, Wójcicki (111. Alvarinho), Luis Carlos - Gevorgyan.

Więcej o: