Korona ma walczyć jak... zwierzę. Kiełb: Liczymy na doping kibiców

W tle afery piłkarze Korony zakończą w sobotę rundę zasadniczą sezonu. Zwycięstwo z Cracovią nie poprawi położenia kielczan w tabeli, ale porażka może ją mocno skomplikować. Początek na Kolporter Arenie o godz. 18
W ostatnich dniach o kieleckim klubie mówiło i pisało się niemal bez przerwy. Każdego dnia na jaw wychodziły kolejne rewelacje jak Koroną zarządzał były prezes Tomasz Chojnowski. Afera całkowicie odwróciła uwagę od piłkarzy. Co akurat może im wyjść na dobre. Po porażce w słabym stylu z Ruchem Chorzów (0:2), podopieczni Jose Rojo Martina (o ile potrafili skutecznie się odciąć od spraw pozasportowych) mogli we względnym spokoju przygotowywać się do spotkania z Cracovią. - Staramy się, by takie sytuacje nie zaszkodziły piłkarzom, choć to skomplikowane. Nie chcę jednak tego komentować. Koncentrujemy się wyłącznie na Cracovii - mówi trener "Pacheta".

Dla Korony to niezwykle ważny mecz. Strata punków w Chorzowie sprawiła, że kielczan od strefy spadkowej dzieli sześć punktów. Po podziale będzie ich trzy. W przypadku braku zwycięstwa z "Pasami", a pełnej zdobyczy Podbeskidzia w Krakowie z Wisłą, zespół Leszka Ojrzyńskiego będzie tracił do Korony już tylko "oczko". - Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę, ale przecież nie będziemy się biczować. Sytuacja jest trudna, ale nie można mówić, że nagle jesteśmy zagrożeni spadkiem. Jestem pewien, że spokojnie z tego wyjdziemy - twierdzi jeden z liderów drużyny Paweł Golański.

Optymizmu nie traci również Jose Rojo Martin. - Ostatnia porażka bardzo nas zabolała, to były trudne dni dla nas, ale już odzyskaliśmy równowagę. Wszyscy czujemy się mocni, żeby ten mecz wygrać - podkreśla hiszpański szkoleniowiec. Z Cracovią nie będzie mógł jednak liczyć na skutecznego w ostatnich tygodniach Przemysława Trytko. 27-letniego napastnika po nadciągnięcia mięśnia łydki czeka dwutygodniowa przerwa w treningach. Po urazie wraca natomiast pomocnik Vlastimir Jovanović. Kartkową pauzę odcierpiał również stoper Radek Dejmek. - Cieszę się, że "Rado" wraca. To piłkarz, który daje nam mnóstwo spokoju. Dla mnie jest jednym z najważniejszych. "Jova" jednak raczej nie zagra od początku - zdradza "Pacheta".

W ataku Siergiejowi Chiżniczence partnerował będzie rezerwowy ostatnio Maciej Korzym. - Oczekuję w sobotę lepszego Korzyma. Czasem zawodnik potrzebuje odpoczynku. Na treningach pracował bardzo mocno, ma siłę. Wierzę w niego - mówi Hiszpan. I zdradza receptę na konfrontację z "Pasami". - Spotykamy się z rywalem, który bardzo dobrze operuje piłką, zagrywa najlepsze w lidze prostopadłe podania. Musimy być zatem bardzo cierpliwi w grze bez piłki. Chcę żeby moi piłkarze cały czas atakowali pressingiem, chcę żeby każdy walczył na boisku jak zwierzę. Niech wytrzyma 60 minut, ale niech to będzie bardzo intensywny czas - podkreśla.

Podczas meczu z Cracovią decyzją klubu oraz Komisji Ligi zamknięta będzie trybuna "młyn". Piłkarze liczą jednak na doping pozostałej części stadionu. - Kibice zawsze dodają nam mnóstwo sił. Mam nadzieję, że w sobotę licznie przyjdą nas wspierać. Nie będzie "młyna", ale liczymy na doping na żywo - mówi skrzydłowy Jacek Kiełb.