Mecz drużyn zranionych. Korona z Zabrza w końcu wróci z punktami?

W Zabrzu Korona nie zdobyła choćby punktu od sześciu lat. Okazja na przełamanie w sobotę wydaje się jednak idealna. Górnik fatalnie rozpoczął rundę, a w dodatku gospodarze w swych szeregach mają prawdziwy szpital. Początek meczu o godz. 15.30.
Górnik, który jesień zakończył w fotelu wicelidera tabeli, wiosną wystartował najgorzej, jak mógł - dwie porażki 0:3. Na inaugurację zabrzanie przegrali w Lubinie, a przed tygodniem u siebie z Legią.

Po stracie punktów z mistrzem Polski coraz mniejszy kredyt zaufania wśród miejscowych kibiców ma Ryszard Wieczorek. 52-letni szkoleniowiec od początku swego drugiego podejścia do Górnika (poprzednio pracował w latach 2007-08) nie ma zresztą lekko. W połowie listopada zastąpił oddelegowanego do pracy z reprezentacją, uwielbianego przez fanów Adama Nawałkę. W 7 meczach pod kierownictwem byłego kieleckiego szkoleniowca zabrzanie ugrali zaledwie siedem punktów. I po raz pierwszy od trzeciej kolejki spadli poza podium. - "Miałeś drużynę, zrobiłeś z tego padlinę" - krzyczeli kibice po porażce z Legią.

Na usprawiedliwienie pracy Wieczorka trzeba jednak podkreślić ogromne problemy kadrowe, z którymi musi się zmagać. W przerwie zimowej zespół opuścił kapitan i podpora drugiej linii Krzysztof Mączyński (trafił do chińskiego Guizhou Renhe), a urazu nabawił się jego partner ze środka pola Mariusz Przybylski. Prawdziwe kłopoty zabrzanie mają jednak dopiero w defensywie. Niemal w każdym meczu Górnik zmuszony jest występować w innym zestawieniu tej formacji. Obecnie kontuzje leczą Mariusz Magiera, Adam Danch, Paweł Olkowski, Błażej Augustyn oraz Seweryn Gancarczyk. W dodatku w ostatnim meczu nos złamał inny defensor Antoni Łukasiewicz. Obrońca zderzył się głową ze swoim bramkarzem Pavelsem Steinborsem (złamana kość jarzmowa i co najmniej miesięczna przerwa w treningach Łotysza). A jakby tego było mało, z Koroną nie pomogą również najskuteczniejsi zawodnicy Górnika. Napastnik Mateusz Zachara (10 goli) ma problem z przywodzicielem, a skrzydłowy Prejuce Nakoulma (9 bramek) pauzuje za kartki.

W Koronie na tle rywala sytuacja kadrowa wygląda zdecydowanie lepiej, choć i tak najgorzej od wielu miesięcy. W meczu z Zagłębiem swe czwarte żółte kartki w sezonie obejrzeli obrońca Paweł Golański oraz pomocnicy Vanja Marković i Michał Janota. Tego pierwszego na prawej stronie defensywy zastąpi Piotr Malarczyk, a w środku pola u boku Vlastimira Jovanovicia powinien zadebiutować 18-letni Marcin Cebula. Wciąż wyłączony z gry jest zmagający się z kontuzją ramienia Artur Lenartowski. Janota dwa pierwsze spotkania rozpoczynał na ławce rezerwowych, więc z Górnikiem ponownie na pozycji ofensywnego pomocnika będzie grał Jacek Kiełb.

O swe miejsce między słupkami może być pewny natomiast Zbigniew Małkowski. 36-letni bramkarz od początku rundy błyszczy formą. Z Legią i Zagłębiem imponował pewnymi interwencjami. - Osobiście wolałbym przepuścić jednego gola więcej, ale żebyśmy mieli więcej punktów. Bo nie tak wyobrażaliśmy sobie początek rundy. Z Legią byliśmy niezadowoleni z wyniku, ale zadowoleni z gry. Po Zagłębiu nie jesteśmy zadowoleni ani z wyniku, ani z gry. Ale może dlatego, że obok Widzewa to rywal, który od zawsze zupełnie nam nie leży - mówi Małkowski.

Tak samo jest jednak z Górnikiem na wyjeździe. Z Zabrza Korona zdobyczy punktowej nie przywiozła od 2008 roku (zwycięstwo 26 kwietnia 3:0 po golach Pawła Sobolewskiego, Marcina Robaka i Krzysztofa Gajtkowskiego). - Jeszcze nigdy z Koroną nie wróciłem stamtąd nawet z remisem, ale być może już pora przerwać tę złą passę. Kilka takich fatalnych serii, że z trenerem "Pachetą" udało nam się złamać, więc oby tak samo było w Zabrzu. Łatwo jednak nie będzie, bo Górnik po dwóch gładkich porażkach na pewno będzie mocno zmotywowany, żeby odbudować zaufanie kibiców. My jednak marzymy o mistrzowskiej ósemce i chcąc zrealizować ten cel, musimy zdobywać punkty - podkreśla kielecki bramkarz.