"Pacheta" o zgubionym bagażu: To tylko wina Air Berlin

- Jestem bardzo zły po tym, co się stało. Winę za całą sytuację ponosi wyłącznie nasz przewoźnik Air Berlin - mówi o zamieszaniu ze zgubieniem bagażu trener Jose Rojo Martin.
Sprzęt kieleckiej drużyny zaginął na lotnisku w Berlinie, gdzie Korona miała międzylądowanie w drodze do Malagi. Trener "Pacheta" nie ukrywał złości spowodowanej zamieszaniem. - Jestem bardzo zły po tym, co się stało. Winę za całą sytuację ponosi wyłącznie nasz przewoźnik Air Berlin, który zostawił na lotnisku nasz sprzęt. Tu nie było żadnej winy klubu, sztabu technicznego, a tym bardziej piłkarzy. To wina logistyki - podkreśla hiszpański szkoleniowiec.

Mimo braku treningowego sprzętu jego podopieczni starali się pracowicie wykorzystać pierwszy dzień na obozie w San Roque. - Mimo trudności wykonaliśmy swoją pracę. Najpierw przeprowadziliśmy szczegółową analizę ostatnich meczów sparingowych, a później mieliśmy lekki rozruch - przyznaje "Pacheta".

Wieczorem, gdy zaginiony bagaż wreszcie dotarł do Korony, piłkarze odbyli zajęcia na siłowni. W środę rano zespół miał sesję fotograficzną, a następnie udał się na pierwszy w Hiszpanii trening na boisku.