Koronę dobrze się oglądało. Ile klub zarobił na transmisjach TV?

Już ponad 600 tys. zł trafiło od początku sezonu do kasy Korony z racji praw do transmisji telewizyjnych meczów.
Jesienią 9 z 21 spotkań drużyny trenera "Pachety" (a wcześniej Leszka Ojrzyńskiego) było transmitowanych w tzw. prime time, czyli paśmie najlepszej telewizyjnej oglądalności. Każdy taki mecz to wpływ ok. 70 tys. zł (bez znaczenia czy przed własną publicznością, czy na wyjeździe). Oznacza to, że do klubowej kasy od początku rozgrywek z racji praw za medialność wpłynęło już 630 tys. zł.

Na tle konkurencji to wynik co najmniej przyzwoity. Korona obok Pogoni Szczecin i Jagiellonii Białystok była jesienią szóstym najchętniej transmitowanym zespołem. A z klubów będących aktualnie w dolnej części tabeli mecze kielczan były pokazywane najczęściej.

Liderem podobnie jak w ostatnim sezonie jest Legia Warszawa. Mistrz Polski zarobił już niemal 1,5 mln zł na swej medialności. Wszystkie mecze zespołu Jana Urbana (zastąpił go już na ławce Norweg Henning Berg) były pokazywane w prime time. Spory zastrzyk gotówki trafił również do budżetów Lecha Poznań oraz Wisły Kraków. Odpowiednio 20 i 14 spotkań w paśmie najlepszej oglądalności. Najmniej płatnych meczów miały Śląsk Wrocław i Widzew Łódź - zaledwie po pięć.

Prawa transmisyjne (w sumie ponad 115 mln zł) będą podzielone dla klubów według trzech elementów: kwota stała - ok. 4 mln zł dla każdego, kwota uzależniona od pozycji w tabeli - ok. 200 tys. za każde miejsce oraz suma transmisji w prime time - ok. 70 tys. za mecz. Dodatkowo wobec reformy rozgrywek ekstraklasy zespoły, które wiosną będą grały w grupie spadkowej, otrzymają część pieniędzy jako rekompensatę w związku z przewidywanymi mniejszymi przychodami z dnia meczowego.

Korona wiosnę zainauguruje w piątek 14 lutego o godz. 20.30 w Warszawie z Legią. A zatem znów w czasie najlepszej oglądalności.