Korona gra w pucharze. Oby bez symptomu meczu następnego

- Puchar dla zawodników, którzy pojechali, ma być nagrodą. Jeśli ktoś uważa, że jedzie tam za karę, to będzie miał wielkie problemy, żeby u mnie grać - mówi przed dzisiejszym (godz. 18) spotkaniem z Arką Gdynia trener ?Pacheta?
Hiszpański szkoleniowiec darował wycieczką nad Bałtyk swym najważniejszym zawodnikom. W Kielcach pozostał trzon zespołu ze Zbigniewem Małkowskim, Pawłem Golańskim i Vlastimirem Jovanoviciem na czele. Wolne wciąż mają zmagający się z urazami Przemysław Trytko (mięsień dwugłowy) i Jacek Kiełb (kolano). Obaj być może będą jednak już gotowi na niedzielne spotkanie ze Śląskiem Wrocław.

- Kilku naszych ważnych zawodników jest po trzydziestce i trzeba ich oszczędzać, dać im odpocząć. To normalne. Ale jeśli ktoś uważa, że jedziemy do Gdyni na spacer, to się grubo myli. Puchar dla tych zawodników, którzy pojechali, ma być nagrodą. Jeśli ktoś uważa, że jedzie tam za karę, to będzie miał wielkie problemy, żeby grać u mnie - przestrzega swoich podopiecznych "Pacheta".

W ostatnich latach pucharowe przygody Korony nie trwały długo. 1/8 finału okazywała się barierą nie do sforsowania. W sezonie 2010/11 kielczan wyeliminowała Jagiellonia (0:1), rok później (i rundę wcześniej) sensacyjnie wygrał drugoligowy Gryf Wejherowo (1:2), a 12 miesięcy temu lepszy był Ruch Chorzów (1:3). - Podochodzimy do tego meczu bardzo poważnie. Nie ma mowy o żadnym odpuszczaniu, bo tak szkoda by było jechać tyle kilometrów. Gramy na fajnym stadionie, pewnie przy licznej publiczności, z solidnym pierwszoligowym rywalem, więc są wszystkie elementy, żeby zagrać dobry mecz - uważa obrońca Piotr Malarczyk.

Strzelec gola z Cracovią liczy, że tym razem jego i kolegów nie dopadnie kielecki syndrom meczu następnego. - Morale z Cracovią poszły do góry, ale w Gdyni musimy zagrać tak samo skoncentrowani. Bo znamy niestety przypadki z tej rundy, że po jednym bardzo dobrym meczu przytrafił się nam fatalny występ w kolejnym. Teraz to nie może się zdarzyć - podkreśla.

Swoją dodatkową motywację ma także wracający po pobycie w rezerwach skrzydłowy Łukasz Sierpina. - Trener dał mi szansę, ma wobec mnie pewne oczekiwania i mam nadzieję, że wypełnię jego założenia. Ostatnio nie grałem i nie trenowałem z pierwszą drużyną, ale uważam, że jestem w dobrej formie. Choć na pewno nie spodziewam się łatwej przeprawy w Gdyni - przyznaje.

Arka w lidze po słabym początku sezonu znajduje się na fali wznoszącej. Podopieczni trenera Pawła Sikory nie przegrali czterech ostatnich meczów (trzy zwycięstwa) i są w tabeli tuż za podium. W poprzedniej pucharowej rundzie wyższość gdynian zespół z ekstraklasy już uznał - wygrana 3:2 z Ruchem Chorzów. - W Hiszpanii krajowy puchar to bardzo prestiżowe rozgrywki, ale przede wszystkim szansa dla klubów z niższych lig, żeby zmierzyć się z wielkimi drużynami. Dla tych zespołów to jest ogromne wydarzenie. I podobnie pewnie jest z Arką. Dla nich to może być mecz roku. Na pewno będą bardzo zmotywowani. Ale my musimy się im przeciwstawić. Gramy w ekstraklasie i trzeba pokazać swoją wartość. Wierzę, że ci piłkarze, którzy zagrają w Gdyni, dadzą nam awans - twierdzi Jose Rojo Martin.