Sport.pl

Im trudniej, tym lepiej. Korona po zwycięstwie z Cracovią

Przy wsparciu ponad tysiąca własnych kibiców w Krakowie Korona udowodniła, że charakteru do walki wciąż jej nie brakuje. Z Cracovią kielczanie zagrali też wyjątkowo mądrze. - Cieszy, że taktyka, którą obraliśmy sprawdziła się - ocenił bramkarz Zbigniew Małkowski.
Podopieczni Jose Rojo Martina solidnie zapracowali na trzy punkty przy Kałuży. Po bardzo słabym meczu z Ruchem Chorzów odkupili winy. Grając momentami z pomysłem na połowie rywala, a przede wszystkim - zwłaszcza w drugiej połowie - niemal bezbłędnie w okolicach własnej bramki. - Cieszy, że taktyka, którą obraliśmy na ten mecz sprawdziła się. Podobnie zagraliśmy w Bydgoszczy. Myślę, że najważniejsze jest to, żebyśmy sami uwierzyli co nam daje punkty. Nie jest to może piękny dla oka futbol, bo przez większość meczu jednak się bronimy, ale paradoksalnie stworzyliśmy sobie więcej okazji niż przeciwnik - przyznał Zbigniew Małkowski.

Jemu w doliczonym czasie mocniej zabiło serce, gdy odbił przed siebie piłkę po strzale Milosa Kosanovicia. - Uczulałem chłopaków, żeby w każdym momencie wyskakiwali do rywali, bo Kosanović, czy Bojlević mają ten młotek w nodze i potrafią huknąć zza pola karnego. I długo im to skutecznie utrudnialiśmy, ale rzeczywiście w końcówce było gorąco. Gol stracony w takich okolicznościach i po tak wyczerpującym meczu bardzo by zabolał. Na szczęście dowieźliśmy zwycięstwo do końca. Można powiedzieć, że w im trudniejszym jesteśmy położeniu przed meczem, tym lepiej gramy - stwierdził kielecki bramkarz.

Kluczowa dla losów spotkania była 40. minuta, gdy zaledwie chwilę po trafieniu dla gospodarzy Dawida Nowaka Korona zdołała wyrównać. Swojego drugiego gola w sezonie (poprzednio w Szczecinie) zdobył Piotr Malarczyk. - Pod względem psychologicznym ta bramka była dla nas niesamowicie ważna. Daliśmy sobie na drugą połowę wielki pozytywny impuls - przyznał Malarczyk. Strzelec gola podkreślał ogromną zasługę asystującego Pawła Golańskiego. - "Golo" dogrywał dziś niesamowite piłki z rzutów rożnych. Trzy razy idealnie znalazł mnie w polu karnym. Dwa razy lepszy był Krzysiek Pilarz, ale za trzecim piłka po koźle wpadła wreszcie do siatki - dodał.

Współautor gola: - Nie ukrywam, że przed meczem dużo ćwiczyliśmy ten wariant rozegrania rożnego. Miałem grać w punkt w "szesnastkę", a tam mieli nabiegać koledzy. I z tego stworzyliśmy sobie cztery niezłe okazje. Cieszy, że piłka cały czas odpowiednio siedzi na nodze - uśmiechał się Paweł Golański. Kapitan Korony przy Kałuży zagrał jednak tylko w pierwszej połowie. W przerwie opuścił boisko z urazem stawu skokowego (zapalanie ścięgna Achillesa). - Problem miałem już po Ruchu, ale dzięki naszym masażystą doszedłem do siebie. Na boisku problem jednak powrócił. Na drugą połowę już nie było sensu wychodzić, bo moje poruszanie pozostawiało sporo do życzenia - wyjaśnił.

Trener "Pacheta" podkreślił, że w zwycięstwie bardzo pomogli kibice. Przy Kałuży Koronę wspierało ponad tysiąc sympatyków (to ligowy, wyjazdowy rekord kieleckiego klubu w ekstraklasie). - To było niesamowite jak nas dopingowali! Bardzo chcę im za to podziękować i cieszę się, że mogliśmy im się odwdzięczyć zwycięstwem. To spotkanie było bardzo trudne. Spotkaliśmy się z rywalem, który ma najlepszy styl w ekstraklasie. Bardzo długo myślałem jak rozpracować Cracovię, ale udało się - ocenił zadowolony Jose Rojo Martin.

Kielczanie nie mają czasu na odpoczynek. W poniedziałek rano spotkają się na wspólnym śniadaniu, a następnie wyjadą do Gdyni. Mecz 1/18 Pucharu Polski z Arką we wtorek o godz. 18.

Więcej o:
Komentarze (1)
Im trudniej, tym lepiej. Korona po zwycięstwie z Cracovią
Zaloguj się
  • rozalsky-1

    Oceniono 2 razy 0

    "Problem miałem już po Ruchu, ale dzięki naszym MASAŻYSTĄ doszedłem do siebie." jestę dziennikarzę

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX