21. wyjazd bez wygranej. Szczęśliwy remis Korony w Gdańsku

W 20. minucie Korona po dwóch golach Michała Janoty prowadziła w Gdańsku 2:0. Jeszcze przed przerwą kielczanie stracili jednak prowadzenie. I z przebiegu gry podział punktów zmuszeni są przyjąć w kategoriach sukcesu.
Trener "Pacheta" zaufał dokładnie tym samym zawodnikom co w czwartkowym meczu z Górnikiem Zabrze (2:2). A zatem m.in. z dwójką defensywnych pomocników Artur Lenartowski - Vanja Marković, Marcinem Trojanowskim na prawym skrzydle i Danielem Gołębiewskim na szpicy. W całej kadrze były zresztą tylko dwie roszady. Jako rezerwowy bramkarz Aleks Szlakotin za Wojciecha Małeckiego i Mateusz Stąporski za Jacka Kiełba. Co ciekawe jednak, "Ryba" pojechał z zespołem do Gdańska, ale na przedmeczowej odprawie dowiedział się, że spotkanie z Lechią niespodziewanie obejrzy z trybun PGE Areny.

Korona rozpoczęła nieźle. Już w 3. min po szybko wyprowadzonym kontrataku silnie, ale minimalnie niecelnie z narożnika pola karnego strzelał Siergiej Pilipczuk (dobrze dogrywał do ukraińskiego skrzydłowego Trojanowski). Kielczanie podobnie jak z Górnikiem nie zamierzali forsować tempa. Ustawieni całym zespołem na swojej połowie czekali na rywala. Początkowo z łatwością rozbijając akcje gdańszczan i szukając okazji do kontrataków. Tak jak w 13. min, kiedy po szybkiej akcji piłkę ręką w polu karnym zagrał Christopher Oualembo. Futbolówkę na jedenastym metrze ustawił Michał Janota, ale jego intencje wyczuł Sebastian Małkowski. Pomocnik Korony otrzymał jednak natychmiastową szansę na rehabilitację, bo sędzia Daniel Stefański zdecydował o powtórzeniu rzutu karnego (za szybko z linii bramkowej wybiegł bramkarz Lechii). Poprawka Janoty okazała się już niezwykle pewna.

Po czterech minutach kielecki rozgrywający ponownie stanął oko w oko z Małkowskim. Tym razem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bezmyślnie ręką w "szesnastce" zagrał Paweł Dawidowicz. Drugie, a dokładnie trzecie, podejście Janoty znów dało Koronie bramkę. Po 20 minutach kielczanie prowadzili już na PGE Arenie 2:0 i wydawało się, że stoją przed idealną okazją na przełamanie wyjazdowego fatum.

Ale gospodarze mimo tak fatalnego otwarcia nie zamierzali rezygnować ze starań o korzystny wynik. Już w 31. min Lechia zdobyła kontaktowego gola. Korona pozostawiła zbyt dużo wolnego miejsca rywalom w swoim polu karnym, po dośrodkowaniu z lewej strony do piłki dopadł Piotr Grzelczak i pięknym uderzeniem z woleja nie dał szans Zbigniewowi Małkowskiemu. Podopieczni Michała Probierza poszli za ciosem, w 38. min doprowadzając do wyrównania. Po raz kolejny przy fatalnym zachowaniu kieleckiej defensywy przy kryciu stałego fragmentu gry. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Grzelczak, a piłkę do siatki głową skierował Dawidowicz (uprzedzony Paweł Golański).

W drugiej połowie Lechia kontynuowała swe ataki. Ofensywnie usposobieni gdańszczanie znów nie dawali chwili spokoju defensywie Korony. Gospodarze bliscy objęcia prowadzenia byli w 55. min, kiedy Paweł Buzała urwał się obrońcom i czubkiem buta uderzył tuż obok słupka. Korona po przerwie już niemal nie atakowała (pomysł na ofensywną grę to przede wszystkim długie wybicia piłki od obrońców do Gołębiewskiego). Podopieczni "Pachety" ograniczali się głównie do przeszkadzania i rozbijania ataków Lechii. Nie zawsze jednak to się udawało. Wtedy jednak skórę kolegom ratował Małkowski. Bramkarz Korony dwukrotnie wygrywał pojedynki sam na sam z piłkarzami Lechii (najpierw z Buzałą, a chwilę później Grzelczakiem). Gospodarze kolejną idealną okazję na trzeciego gola mieli w 78. min, gdy po raz kolejny kieleckiej obronie urwał się Buzała i po raz kolejny przegrał bezpośrednie starcie z Małkowskim.

Lechia Gdańsk - Korona Kielce 2:2 (2:2)

Bramki: Grzelczak (31.), Dawidowicz (38.) - Janota (15. z karnego), (19. z karnego)

Lechia: S. Małkowski - Deleu, Bieniuk, Madera, Janicki - Oualembo (23. Buzała), Dawidowicz, Pietrowski, Grzelczak, Wiśniewski - Tuszyński (82. Duda)

Korona: Z. Małkowski - Golański Ż, Stano, Malarczyk (59. Sylwestrzak), Lisowski Ż - Trojanowski (46. Stąporski), V. Marković Ż, Lenartowski, Janota (83. Trytko), Pilipczuk Ż - Gołębiewski

Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 9608.