Szpital w Legii przed wyjazdem do Kielc. W obronie bez Wawrzyniaka, w bramce bez Kuciaka

Grupa kontuzjowanych piłkarzy Legii liczy aż dziewięciu zawodników. Po meczu reprezentacji dołączył do niej Jakub Wawrzyniak. A przed Legią kolejny maraton meczów. W 22 dni zagra siedem razy, już w sobotę (godz. 20.30) w Kielcach z Koroną.
Wawrzyniak zszedł z boiska po półgodzinie gry w meczu Polska - Czarnogóra, trzymając się za udo. Ma problem z mięśniami na styku uda i pośladka. W weekend przechodził badania, kolejne czekają go dziś. Dopiero po nich będzie wiadomo, czy lewego obrońcę Legii czeka krótka czy może kilkutygodniowa przerwa.

Trener Jan Urban ma więc kolejny kłopot, tym większy, że akurat Wawrzyniak wydawał się piłkarzem ze stali. Przez ostatnie dwa lata w klubie i kadrze zagrał 103 razy, zwykle pełne 90 minut. Kontuzje go omijały. Teraz piłkarz z takim końskim zdrowiem by się przydał. W najbliższą sobotę warszawiacy jadą do Kielc na mecz z Koroną. Pięć dni później do Rzymu na mecz Ligi Europejskiej z Lazio. Po trzech dniach Legia podejmuje Górnika Zabrze, po trzech kolejnych jedzie do Białegostoku na mecz z Jagiellonią, a po trzech następnych do Warszawy przyjeżdża Śląsk. Potem znów pięciodniowa przerwa, po której piłkarze Jana Urbana zmierzą się z Apollonem Limassol w drugiej kolejce Ligi Europejskiej, a trzy dni później mecz z Wisłą w Krakowie. I znów dwa tygodnie przerwy na mecze reprezentacji.

Dopiero wtedy znów będzie można odpocząć. Obecną przerwę na mecze kadry część legionistów wykorzystuje właśnie na podleczenie. Jakub Kosecki nie zagrał już w meczu z Cracovią w ubiegłą sobotę. 23-letni skrzydłowy każdy mecz kończy solidnie poobijany, w meczu ze Steauą został uderzony w kolano. Pod tym względem wszystko jest już w porządku. W poniedziałek jednak nie trenował z powodu problemów z żołądkiem. Na mecz z Koroną powinien być gotowy, w jakiej formie fizycznej? Zmagający się z kontuzją uda Tomasz Jodłowiec już trenuje na pełnych obrotach. Nie wiadomo z kolei, czy do soboty w pełni sił będzie napastnik Patryk Mikita, który z powodu drobnego naderwania przyczepu mięśnia dwugłowego nie pojechał na zgrupowanie reprezentacji U-20.

Podobnie jest z 21-letnim prawym obrońcą Bartoszem Bereszyńskim, który jeszcze przed meczem ze Steauą walczył z kontuzją mięśnia przywodziciela. Na mecz z Rumunami postawiono go na nogi, ale z Cracovią już nie zagrał. - Chcielibyśmy, by był gotowy, ale zobaczymy, jak będzie reagował na obciążenia treningowe w tym tygodniu - mówi lekarz pierwszego zespołu dr Maciej Tabiszewski. Wyżej wymienieni zawodnicy powinni być gotowi do gry jeśli nie w tym, to w przyszłym tygodniu. W kilku przypadkach sytuacja wygląda gorzej. Wawrzyniak nie jest jedynym ważnym piłkarzem, który wypadł Urbanowi ze składu. Największy kłopot to uraz kolana Duszana Kuciaka. Czas rehabilitacji lekarze Legii oceniają na trzy miesiące, więc w tym roku Słowak już nie zagra. Wciąż wokół boiska truchta inny bramkarz - sprowadzony latem z Lecha 18-letni Aleksander Wandzel.