Michał Janota: od 60 minuty wyglądaliśmy jak trupy

- Przegraliśmy mecz na własne życzenie. Nie zrealizowaliśmy tego co mieliśmy założone przed spotkaniem - ocenił porażkę 0:1 z Podbeskidziem pomocnik Korony Michał Janota.
Kielczanie jechali do Bielska-Białej z nadziejami przełamania fatalnej wyjazdowej serii. Po końcowym gwizdku po raz kolejny schodzili jednak z boiska ze spuszczonymi głowami. Korona na stadionie rywala nie wygrała już od 19 meczów. - Przegraliśmy na własne życzenie. Nie zrealizowaliśmy tego co mieliśmy założone przed spotkaniem. Ale mimo to mieliśmy swoje okazje, zwłaszcza Daniel [Gołębiewski - przyp. red.] w samej końcówce, i mogliśmy pokusić się o gola - stwierdził Janota.

Pomocnik Korony podkreśla, że zespół od wyższej porażki uchronił Zbigniew Małkowski. - Zbyszek pokazał dziś wielką klasę. Wybronił kilka naprawdę trudnych sytuacji i jesteśmy mu za to bardzo wdzięczni. Gola straciliśmy pechowo - przyznał.

Korona w Bielsku-Białej w niczym nie przypominała walczącego i z pomysłem rozgrywającego swe akcje zespołu w meczu z Piastem Gliwice. - Na wyjazdach gra się inaczej niż u siebie, nie ma tutaj przede wszystkim naszych kibiców. Ale przegraliśmy ten mecz również fizycznie. Od 60. minuty wyglądaliśmy na boisku jak trupy - stwierdził Janota.

Trener "Pacheta" na konferencji prasowej nie próbował analizować porażki. - Trudno jest mówić o porażkach. Dzisiaj Podbeskidzie było o wiele lepsze. Miało więcej sytuacji i należało im się zwycięstwo. Byliśmy dzisiaj słabi, bo nie zagraliśmy na miarę swoich możliwości - krótko podsumował hiszpański szkoleniowiec.