Korona straszy "Jagę". Ale być może bez Korzyma

- Nie odpuścimy Jagiellonii nawet centymetra boiska. Przyjeżdżają na nasze boisko i to oni muszę się dostosować do warunków gry - mówi przed niedzielnym (godz. 17) meczem lider defensywy Korony Pavol Stano.
Oba zespoły nie notują dobrej passy. Kielczanie w czterech ostatnich meczach wygrali raz (dodatkowo remis i dwie porażki). Seria Jagiellonii jest jeszcze gorsza.

Był remis 2:2 z Wisłą Kraków i trzy przegrane. Wszystkie nawet bez strzelonej bramki - 0:1 z Lechem Poznań oraz po 0:3 z Widzewem Łódź i Legią Warszawa. Leszek Ojrzyński nie uważa jednak, że taki bilans podopiecznych Tomasza Hajto będzie miał jakiekolwiek znaczenie w niedzielnym starciu. - Każde spotkanie jest inne. W ostatniej kolejce przegrywająca Polonia zagrała z wygrywającym Podbeskidziem i to ona zdobyła trzy punkty. Dlatego nie ma co patrzeć na statystyki, wyniki, ale trzeba wyjść na boisko i zrobić wszystko, żeby wygrać - podkreśla trener Korony.

Możliwe jednak, że przeciw "Jadze" nie będzie mógł skorzystać z piłkarza, który szczególnie odpowiada za waleczny charakter jego zespołu. W czwartek choroba zmogła najskuteczniejszego w drużynie Macieja Korzyma. 24-letni napastnik ma problem z zatokami (po kontuzjach mięśniowych wracają natomiast boczni obrońcy Tomasz Lisowski i Paweł Golański). - Jeśli go zabraknie to będzie dla nas wielka strata, bo nikogo nie trzeba przekonywać, ile Maciek znaczy dla Korony. Ale sobie poradzimy. Już z nie takimi kłopotami musieliśmy się mierzyć w tym sezonie. Ostatnie miesiące to dla nas prawdziwym poligon doświadczalny - twierdzi Ojrzyński.

Wariantów zastępstwa dla Korzyma ma kilka. Wybierze zapewne pomiędzy Łukaszem Jamrozem (on w ligowym debiucie dwa gole strzelił właśnie Jagiellonii), a Kamilem Adamkiem (do tej pory wiosną wystąpił zaledwie przez 60 minut). Choć być może zdecyduje się na większą niespodziankę i na szpicę desygnuje Pawła Sobolewskiego (udanie wypadł na tej pozycji przed rokiem w meczu z ŁKS-em). - Każdą z tych możliwości biorę poważnie pod uwagę. I dodałbym jeszcze Karola Angielskiego. Ale ktokolwiek dostanie szansę musi dać z siebie wszystko, popracować dla drużyny - zaznacza trener Ojrzyński.

Swój plan na "Jagę" ma również jej były piłkarz Pavol Stano. - Nie odpuścimy Jagiellonii nawet centymetra boiska. Przyjeżdżają na nasze boisko i to oni muszą się dostosować do warunków gry. Jesteśmy podrażnieni po meczu w Krakowie, bo tak wysoka porażka była niezasłużona. Z Wisłą to nie był zły mecz w naszym wykonaniu. Mam nadzieję, że w niedzielę będziemy mieć jedynie więcej szczęścia pod bramką rywala - mówi Słowak. Ale kluczem do powodzenia będzie też zatrzymanie w swoim polu karnym Tomasza Frankowskiego. - Nie lubię grać przeciwko "Frankowi". Wolę rywalizować z napastnikiem, z którym jestem w stałym kontakcie fizycznym, a Tomek takiej gry unika. Szuka wolnej strefy, gra na dwa, trzy kontakty z piłką i dlatego jest tak trudny do upilnowania - przyznaje.

Kielczanie chcąc jednak zrealizować cel, który postawili w szatni przed początkiem rundy nie mogą pozwolić sobie na potknięcie. Do zaplanowanych 40 punktów brakuje im jeszcze dziewięciu "oczek", czyli do końca sezonu muszą wygrać trzy z czterech pozostałych meczów. - Mamy dwa spotkania u siebie, chcemy też wreszcie przełamać się na wyjeździe. Wierzę, że jesteśmy w stanie zakończyć ten sezon z 40 punktami - uważa kielecki stoper.