Przegląd prasy. Leszek Ojrzyński: Wiem co znaczy bieda i życie na kredyt

Przegląd prasy. - Skoro ja daję z siebie wszystko, angażuję się w pracę w stu procentach, to mam prawo domagać się w miarę terminowego wynagrodzenia - mówi w rozmowie z ?Super Expressem? trener Korony Leszek Ojrzyński.
Problem finansowych zaległości w kieleckim klubie pojawia się w mediach od kilku tygodni. Trener Ojrzyński zabierał w tej sprawie głos m.in. na dwóch ostatnich przedmeczowych konferencjach prasowych. W piątek sprawę skomentował również w rozmowie z "Super Expressem".

Super Express: Kiedy ostatnio dostał pan pensję z Korony?

- Leszek Ojrzyński, trener Korony: Kilka dni temu. Ale dopiero za luty. Skoro ja daję z siebie wszystko, angażuję się w pracę w stu procentach, to mam prawo domagać się w miarę terminowego wynagrodzenia. W przeszłości w siedmiu klubach na własnej skórze przekonałem się, co to znaczy bieda i życie na kredyt i nie chcę tego przeżywać ponownie.

Skąd wzięły się sięgające kilku miesięcy opóźnienia w wypłatach w Koronie?

- O to trzeba pytać działaczy. Podobno sponsorzy jeszcze się nie wywiązali z zobowiązań i powstał zator. To nie musi być wina szefów klubu, ale to na nich ostatecznie spada odpowiedzialność.

Zaległości mają wpływ na atmosferę w szatni?

- Oczywiście. Piłkarz wraca do domu, a żona ma pretensję, gdzie pensja?! I jak tu ma on mieć spokojną głowę do treningów, gry?! Albo inny przykład, ktoś łamie regulamin. Wiadomo - czeka go kara finansowa. A chłopak mówi: oczywiście zapłacę, ale jak klub zapłaci mnie. Takie problemy mogą rozwalić drużynę. Ale... na razie wszystko trzymamy w ryzach i robimy swoje.

Cała rozmowa z Leszkiem Ojrzyńskim w "Super Expressie" oraz na gwizdek24.se.pl.