Korona wesprze rokosz w ekstraklasie? Prezesi o reformie ligi

W środę w Warszawie prezesi klubów ekstraklasy spotkają się z władzami spółki, by raz jeszcze przedyskutować projekt zmian w systemie rozgrywek. Korona jest w grupie przeciwników reformy.
Przypomnijmy, że na początku kwietnia zarząd Ekstraklasy SA podjął decyzję o reorganizacji rozgrywek od nowego sezonu. Po 30 kolejkach liga zostanie podzielona na grupy mistrzowską i spadkową. Zespoły z miejsc 1.-8. będą walczyć o medale, a te z lokat 9.-16. o utrzymanie. Ich dotychczasowy dorobek zostanie jednak podzielony na pół (i zaokrąglony do góry). W całym sezonie zespoły rozegrają o siedem meczów więcej niż dotychczas, dlatego liga ma wystartować już w połowie lipca.

Reforma wraz z momentem jej wprowadzenia od początku mocno podzieliła kluby w ekstraklasie. Dziewięć z nich w ubiegłym tygodniu złożyło wniosek o zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy spółki. Przeciwnicy nowego systemu uważają, że zmiany zabezpieczają tylko interesy dużych i bogatych drużyn (te będą zarabiały na organizacji dodatkowych meczów), a mniejsze i biedniejsze narażą na zwiększone koszty. Podkreślają również, że czas od zakończenia tego sezonu do rozpoczęcia nowego (czyli od 2 czerwca do 13 lipca) jest niewystarczający, aby odpowiednio przygotować się do rozgrywek. I sportowo, i organizacyjnie.

Wśród przeciwników reformy jest także kielecka Korona. - Nie została ona należycie przygotowana i przedstawiona. Mamy zbyt dużo znaków zapytania... Nie wiem np., ile w związku z dodatkowymi siedmioma meczami otrzymamy więcej pieniędzy z racji prawa do transmisji czy od sponsora tytularnego ligi. Nikt nam do tej pory takiej informacji nie podał - mówi prezes Tomasz Chojnowski.

Gdzie władze kieleckiego klubu widzą największe zagrożenia nowego rozwiązania? - Eksperci przyznają, że zwiększenie liczby spotkań nie wpłynie na podniesienie piłkarskiego poziomu ekstraklasy, a jedynie narazi kluby na wzrost kosztów. A te wiążą się przecież nie tylko z organizacją spotkań czy wyjazdów, lecz także z kwestią kontraktów dla zawodników, uregulowaniem na nowo spraw pensji, premii czy wejściówek. Ekstraklasa SA dba o swój budżet, ale nie dba o budżety swoich akcjonariuszy, czyli klubów. Ta reforma to marketing, a nie sport - wylicza sternik Korony.

I choć na środowym spotkaniu w stolicy władze spółki zamierzają jedynie wyjaśnić wątpliwości przeciwnikom zmian, to spekuluje się, że ci mogą dążyć przy okazji do zablokowania reformy. Niezadowolone kluby (obok Korony to m.in. Zagłębie Lubin, Górnik Zabrze, Ruch Chorzów, Wisła Kraków i Lechia Gdańsk) - jeśli uzyskają większość - mogą doprowadzić do odwołania obecnej rady nadzorczej Ekstraklasy SA, która projekt przegłosowała stosunkiem głosów 5:2, a następnie powołać nową radę i wrócić do obowiązującego systemu rozgrywek.

- Trudno przewidzieć, w jakim kierunku potoczy się spotkanie. Na pewno czeka nas sporo emocji i trudnych rozmów. Bo to zbyt ważna decyzja dla polskiego futbolu, aby podejmować ją bez szerokich konsultacji - zaznacza prezes Chojnowski.

W naradzie będzie uczestniczył również prezes PZPN Zbigniew Boniek.