Kapitan Effectora: Jak się tak gra, to nie da się wygrać [OPINIE]

- Mecz rozstrzygnął się na przyjęciu i w zagrywce. A my w tym pierwszym elemencie mieliśmy olbrzymi problem - przyznał Dariusz Daszkiewicz, kapitan Effectora po gładkiej porażce 0:3 z mistrzem Polski Asseco Resovią Rzeszów.
Dariusz Daszkiewicz, trener Effectora

Resovia wygrała jak najbardziej zasłużenie. Mecz rozstrzygnął się na przyjęciu oraz zagrywce, a my w tym pierwszym elemencie mieliśmy olbrzymi problem. Nie byliśmy w stanie nic ugrać. Naszą najsilniejszą bronią jest gra środkiem oraz szybka piłka na skrzydło do Sławka Jungiewicza. Jak zostaliśmy odcięci od naszych najmocniejszych elementów, to nie byliśmy w stanie nawiązać walki. Nie mamy takich zawodników, jak np. Bartek Kurek, który na wysokiej piłce kończy ataki z tak dobrą skutecznością.

Z jednej strony staram się zrozumieć, bo naprzeciwko siatki byli zawodnicy mistrza Polski i można nieco czuć tremę. Denerwowały mnie jednak proste sytuacje, takie, które ustalaliśmy na analizie wideo. Np. przy przyjęciu zagrywki coś ustalamy, a nagle mój zawodnik idzie w drugą stronę. Spokojnie na to patrzeć nie mogłem.

Andrzej Kowal, trener Resovii

Zadecydowały podstawowe elementy: przyjęcie i serwis. My wywarliśmy dużą presję na rywalach, a Effector miał problem z odbiorem zagrywki. Spodziewaliśmy się jednak tego, bo po tak wielu kontuzjach, trudno złapać systematykę i odpowiedni rytm gry. Na to trzeba dużo czasu. Cieszymy się z wygranej 3:0, bo zawsze nam się w Kielcach ciężko grało. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że może być tak łatwo, bo Effector ma fajny zespół i często pokazywał bardzo dobrą siatkówkę.

Sławomir Jungiewicz, kapitan Effectora

Nasz brak walki i masa błędów zadecydowała o gładkiej porażce. Jak się tak gra, to nie da się wygrać meczu. Resovia spisała się dobrze, a my mieliśmy spory problem z przyjęciem zagrywki. Nie chcę jednak na gorąco nikogo oczerniać. Podczas przerw czy czasów staraliśmy się podbudować, ale nic to nie dawało.

Oleg Achrem, kapitan Resovii

Byliśmy pewni, że będzie większa walka. Cieszymy się, że udało się łatwiej wygrać i nie straciliśmy seta, a taki był nasz cel. Teraz ze spokojem przygotowujemy się do kolejnego spotkania w PlusLidze i świąt wielkanocnych.