Sport.pl

Effector rozstrzelał zagrywką akademików. Teraz rewelacyjny beniaminek

Odwaga i pomysłowość w polu serwisowym kluczem do drugiego zwycięstwa Effectora z AZS-em Częstochowa. Jednego z najbardziej efektownych w historii występów w PlusLidze.
Mimo, że po piątkowej, gładkiej wygranej pod Jasną Górą kielczanie byli faworytem także spotkania rewanżowego, to lekki niepokój musiała budzić absencja kontuzjowanego lidera zespołu - Adriana Buchowskiego (uraz łydki). Tym bardziej, że zastępujący go Rozalin Penczew w tym sezonie spisuje się poniżej oczekiwań.

We wtorek młody Bułgar jednak nie zawiódł, spisywał się rewelacyjnie nie tylko na siatce, ale również w polu serwisowym. To właśnie zagrywka była zresztą najsilniejszą bronią ekipy Dariusza Daszkiewicza. Zdając sobie sprawę z tego, że po drugiej stronie siatki stoi jeden z najlepszych przyjmujących ligi - Guillaume Samica, kielczanie postawili na maksymalne ryzyko i odrzucenie przeciwnika od siatki. Swoje założenia od początku realizowali perfekcyjnie. W pierwszej partii w tym elemencie brylowali niemal wszyscy zawodnicy, za trudne dla częstochowian okazywały się zarówno flopy Jędrzeja Maćkowiaka, jak i bomby Grzegorza Pająka i Penczewa. Akademicy utrzymywali kontakt z Effectorem tylko do pierwszej przerwy technicznej (8:7), po asie bułgarskiego przyjmującego na kolejnej mieli już pięć punktów straty, a atak po bloku Sławomira Jungiewicza (20:12) w praktyce przesądził o losach seta.

Co było silną bronią gospodarzy, zupełnie nie udawało się drużynie Michała Bąkiewicza. Z łatwymi serwisami rywali, siatkarze Effectora radzili sobie bez najmniejszego problemu. Dawało to duże pole do popisu Pająkowi. Popularny "Spider" doskonale wykorzystywał dobrą postawę kolegów w przyjęciu i zaskakiwał różnorodnością swoich wyborów. Na początku drugiej partii uruchamiał głównie dynamicznego na środku Mateusza Bieńka. Mógł sobie także pozwolić na pajpy z Penczewem i Adrianem Staszewskim. Na dodatek sam był autorem jednego z najbardziej efektownych ataków w tym meczu, wbijając gwoździa z drugiej piłki przy stanie 14:7. Wystarczyło jednak, by miejscowi nieco stracili skuteczność dokładnego odbioru, a AZS zdołał zniwelować straty (21:19). Effector jednak błyskawicznie opanował sytuację, a w trzeciej odsłonie upokorzył bezradnych częstochowian.

W kolejnym etapie play-off zespół Daszkiewicza zmierzy się z Cuprum Lubin. Pierwszy pojedynek w piątek w Hali Legionów o godz. 18. Rewanż tydzień później w hali beniaminka.

Effector Kielce - AZS Częstochowa 3:0 (25:17, 25:19, 25:11)

Effector: Pająk (6), Jungiewicz (8), Bieniek (8), Maćkowiak (4), Penczew (12), Staszewski (9), Kaczmarek (libero) oraz Janusz (1), Takvam (3), Krzysiek (1), Sufa (1).

AZS: De Amo, Janeczek (9), Macyra (1), Przybyła (4), Szymura (4), Samica (4), Stańczak (libero) oraz Buczek (1), Kaczyński (4), Khilko (2), Napiórkowski (6).

MVP meczu: Grzegorz Pająk

Więcej o: