Effector rozpoczyna rundę rewanżową. Z nadziejami

Po ubiegłotygodniowym zwycięstwie z Banimexem Będzin na drugą rundę fazy zasadniczej patrzą już w kieleckim zespole z umiarkowanym optymizmem. Tym bardziej, że w poniedziałkowym starciu w Radomiu też nie wydają się być bez szans.
Siedem punktów na półmetku sezonu trudno uznać za dobry wynik. Tak złej pierwszej rundy ekipa Dariusza Daszkiewicza nie miała nigdy w swojej historii startów w PlusLidze. - Problemy kadrowe komplikują nam życie. Gdy ze składu wypada dwójka atakujących i podstawowy libero, to tracimy zupełnie pole manewru. Praktycznie w każdym meczu jakiś zawodnik musi występować nie na swojej nominalnej pozycji. Czekamy z niecierpliwością aż cała trójka do nas wróci, wtedy powinno to się przełożyć na lepsze wyniki - przekonuje trener Dariusz Daszkiewicz. Zarówno jednak Sławomir Jungiewicz jak i Bartoszowie: Krzysiek i Kaczmarek w tym roku na parkiecie już się nie pojawią.

Mimo sporych osłabień Effector nie stoi na straconej pozycji w wyjazdowym pojedynku z Cerradem Czarnymi. Rywal bowiem to jedna z najbardziej chimerycznych drużyn w lidze: potrafi urwać punkt Skrze Bełchatów, czy Treflowi Gdańsk, ale także w kompromitującym stylu ulec słabiutkim akademikom z Częstochowy, lub przegrać do jedenastu seta z bydgoskim Transferem. Jednego z głównych atutów radomian, czyli specyficznej hali i głośnego dopingu kibiców, podopieczni Daszkiewicza też nie powinni się obawiać. W listopadzie ubiegłego roku potrafili z niej wywieźć pełną pulę wygrywając bez straty seta.

Bezpośrednią transmisję z poniedziałkowego meczu przeprowadzi Polsat Sport. Początek o godzinie 18.