PlusLiga na start. Effector znowu skazywany na pożarcie. I znowu zaskoczy?

- W ubiegłym sezonie ósme miejsce to było absolutne maksimum naszych możliwości. W tym powtórzenie tego wyniku będzie dużo trudniejsze - przyznaje przed inauguracyjnym spotkaniem sezonu 2014/15 z Cerradem Czarnymi Radom (niedziela godz. 17) Dariusz Daszkiewicz, szkoleniowiec kieleckiego Effectora.
W jego zespole, jak co roku, nie obyło się bez małej rewolucji kadrowej. Pożegnano tych, którzy w mniejszym lub większym stopniu pokładanych w nich nadziei nie spełnili (Bruno Romanutti, Cristian Poglajen, Piotr Lipiński), solidnej przebudowie uległa prawie każda formacja. - Trudno powiedzieć, czy to będzie silniejszy czy słabszy Effector. Na pewno będzie to inny Effector. Jeszcze młodszy niż w minionych rozgrywkach, być może rzeczywiście niekiedy będzie nam brakować takiego jednego doświadczonego zawodnika, który miałby za sobą wiele sezonów gry w PlusLidze, ale jestem przekonany, że ci, na których postawię, będą walczyć i wykorzystają swoją szansę - mówi Daszkiewicz.

"Mózgiem" kieleckiej ekipy ma być nowy-stary rozgrywający Grzegorz Pająk. Jego atutem w nadchodzącym sezonie ma być... głód piłki. - W Olsztynie pełniłem głównie rolę "strażaka", kogoś, kto ma wejść w trudnych momentach i zmienić obraz gry. Nie czułem się tam spełniony, nie do końca uważałem się za stuprocentowego członka drużyny. Po powrocie do Kielc zdecydowanie odpoczęła mi głowa. Współpraca z chłopakami już układa się bardzo dobrze, a w lidze może być tylko lepiej - przekonuje 27-letni zawodnik. Miejsce w wyjściowej szóstce będzie chciał mu zabrać uznawany swego czasu za spory talent o siedem lat młodszy Marcin Janusz. - Bardzo liczymy na obu. Ich rywalizacja powinna wyjść na dobre nie tylko im samym, ale przede wszystkim całemu zespołowi - uważa szkoleniowiec Effectora.

Solidne odmłodzenie także na środku jego zespołu. Tu rządzić ma duet 21-latków: były joker bełchatowskiej Skry Jędrzej Maćkowiak i będący cały czas sporą zagadką, znany do tej pory z występów tylko w siatkówce plażowej Norweg Andreas Takvam. W odwodzie będzie też reprezentant Polski B, robiący z każdym sezonem spore postępy Mateusz Bieniek.

Ale na tych dwóch formacjach kadrowy spokój Daszkiewicza się kończy. Problemem numer jeden, zwłaszcza w morderczym pierwszym miesiącu rozgrywek (aż siedem kolejek), będzie atak. Pozyskany przez kielecki klub z Indykpolu, będący niegdyś w orbicie zainteresowań ówczesnego selekcjonera biało-czerwonych Andrei Anastasiego, Bartosz Krzysiek od pół roku dochodzi do siebie po operacji przepukliny kręgosłupa. Na parkiet ma wrócić, zakładając wersję najbardziej optymistyczną, w okolicach połowy listopada. Do tego czasu samotną "strzelbą" Effectora będzie jego świeżo upieczony kapitan Sławomir Jungiewicz. - Nie będę ukrywał, że trochę się obawiam o moją formę przy tak dużym natężeniu meczów. Ale moim zadaniem będzie wyjść na boisko i prezentować się jak najlepiej - podkreśla najlepszy gracz kieleckiej ekipy minionego sezonu.

Nie mniejszy ból głowy, przynajmniej w najbliższym czasie, może pojawić się przy obsadzie przyjęcia. Bo choć o dyspozycję i potencjał świetnie prezentującego się w sparingach Rozalina Penczewa trener Daszkiewicz nie powinien się martwić, o ile z powodzeniem powinni się uzupełniać Adrianowie: Buchowski i Staszewski, o tyle poważny problem stanowi brak wartościowych zmienników. Pozyskanie na tę pozycję doświadczonego byłego reprezentanta Kuby, awizowanego przez klub od kilku tygodni, w dalszym ciągu nie może dojść do skutku z powodu kłopotów wizowych. - Nie da się ukryć, że nie zaczynamy sezonu w pełnym składzie, ale cóż, musimy sobie jakoś poradzić - wzdycha szkoleniowiec Effectora.

I zdaje sobie sprawę z tego, że jego zespół w większości pojedynków, w tym inauguracyjnym z poważnie wzmocnionym przed sezonem Cerradem Czarnymi Radom, nie będzie faworytem. - Czarni mają w składzie dwóch medalistów mistrzostw świata [Niemców Dirka Westphala i Lukasa Kampę - przyp. red.], poza tym zasilili się choćby Danielem Plińskim, Wojtkiem Żalińskim czy Mikko Oivanenem. To będzie zdecydowanie mocniejsza drużyna niż w ubiegłym sezonie. Zresztą cała liga będzie dużo silniejsza, kluby, które do niej dochodzą, dysponują nieporównywalnie większym budżetem od nas. Ale my będziemy chcieli grać swoje, nie patrzeć na tabelę, tylko starać się jak najlepiej wypaść w każdym kolejnym meczu - zapowiada Daszkiewicz.

Kadra Effectora na sezon 2014/15:

Rozgrywający: 7. Marcin Janusz (20 lat, 196 cm wzrostu), 14. Grzegorz Pająk (27, 196),

Atakujący: 1. Sławomir Jungiewicz (25, 195), 17. Bartosz Krzysiek (24, 208),

Środkowi: 15. Mateusz Bieniek (20, 210), 6. Jędrzej Maćkowiak (21, 198), 11. Andreas Takvam (21, 201), 3. Mariusz Wacek (19, 200),

Przyjmujący: 13. Adrian Buchowski (23, 197), 16. Rozalin Penczew (19, 197), 20. Adam Sobota (18, 193), 8. Adrian Staszewski (24, 196),

Libero: 4. Bartosz Kaczmarek (23, 183), 2. Bartosz Sufa (27, 186).

Trener: Dariusz Daszkiewicz;

Asystenci trenera: Mateusz Grabda i Adam Swaczyna;

Statystyk: Damian Musiak;

Kierownik drużyny: Marcin Jamróz;

Fizjoterapeuta: Marta Mgłosiek.