Sport.pl

Daszkiewicz zły po klęsce z Resovią. "Niektórzy przeszli obok meczu"

Kielecki szkoleniowiec rozczarowany postawą swoich zawodników w niedzielnym spotkaniu z mistrzem Polski. - Nie było widać u nich zaangażowania - denerwuje się Dariusz Daszkiewicz.
- Oprócz Sławka Jungiewicza wszyscy rozegrali bardzo słabe zawody - ocenia trener Effectora. - Mam wrażenie, że niektórzy przeszli obok meczu. Dwa tygodnie temu w Rzeszowie też przegraliśmy wysoko, we wszystkich setach do osiemnastu. Nie miałem jednak wtedy pretensji do chłopaków, bo Resovia zagrała twardo i nie pozwoliła nam na zbyt wiele. Dziś ich dyspozycja już nie była tak dobra, a my nie potrafiliśmy tego wykorzystać - mówi zawiedziony Daszkiewicz.

Jako przykład bezradności swoich zawodników podaje zawstydzający dorobek czwórki przyjmujących. - Wszyscy zdobyli razem pięć punktów w ataku, to najlepiej o czymś świadczy. Poza tym skuteczność pierwszej akcji Resovii wynosiła 75 procent, nasza - 40 procent. Przy takich różnicach nawiązanie walki jest niemożliwe - przyznaje szkoleniowiec. Poza słabościami czysto sportowymi, nie kryje pretensji o podejście do spotkania swoich graczy. - Nie było widać u nich zaangażowania na boisko. Wiem, że chcieli, ale zupełnie tego nie pokazali - dodaje.

Szkoleniowiec zwycięzców zgodził się, że jego drużyna nie zagrała w Kielcach wielkiego spotkania. - Jesteśmy w trudnym momencie, po Pucharze Polski i dlatego reakcja zawodników była różna. W naszej grze może nie było widać świeżości, ale to efekt tego, że wszyscy ostatnio ciężko pracowali - tłumaczy Andrzej Kowal.

Co jego zdaniem zadecydowało o łatwej wygranej z Effectorem ? - Wywarliśmy presję zagrywką, to w dzisiejszej siatkówce jest elementem decydującym. Dzięki niej kilka piłek udało się obronić, kilka zablokować. Mieliśmy wysoką skuteczność pierwszej akcji po udanym przyjęciu i to cieszy - ocenił trener Resovii.

Więcej o: