Daszkiewicz: teraz wystarczy "tylko" wygrać ze Skrą...

Dzięki wygranej z warszawską Politechniką Effector zachował szanse na grę w tegorocznych play-offach. W stu procentach pewni miejsca w "ósemce" nie mogą być za to pewni "Inżynierowie".
- Cieszymy się z tego, że nadal jesteśmy w grze - mówił po poniedziałkowym spotkaniu z ekipą ze Stolicy zadowolony Dariusz Daszkiewicz, trener kieleckiej drużyny. - W przeciwieństwie do meczu z Transferem, gdy mój młody zespół nie wytrzymał ciśnienia, w tym potrafił świetnie zagrać pod presją, nawet mimo przegrania pierwszego seta. W czwartym secie trochę poniosła nas fantazja, spokojnie prowadziliśmy, nie popełnialiśmy błędów, a nagle wszyscy zaczęli tracić głowę i doszło do nerwowej końcówki. Na szczęście udało się opanować stres i wygrać za trzy punkty - nie krył radości szkoleniowiec Effectora.

Na jedną kolejkę przed zakończeniem rundy zasadniczej jego ekipa zajmuje ósme miejsce, premiowane grą w play-offach. - Zdajemy sobie sprawę, że wystarczy tylko po raz pierwszy w naszej historii wygrać ze Skrą i sprawa załatwiona (śmiech). A mówiąc poważnie, pojedziemy do Bełchatowa nie mając nic do stracenia, powalczymy o jak najlepszy wynik - zapowiada Daszkiewicz.

Pretensji do swoich graczy nie szczędził Jakub Bednaruk. - Jesteśmy ostatnio takimi Świętymi Mikołajami. Najpierw pomogliśmy wrócić do gry Treflowi Gdańsk, teraz Effectorowi. Zamiast spokojnie przygotowywać się do play-offów, czekać nas będzie mecz o życie. Sam jestem ciekaw jak zachowają się moi zawodnicy w spotkaniu o taką stawkę - zastanawia się trener Politechniki. - Kielczanie wygrali zasłużenie. Popełniliśmy zdecydowanie za dużo własnych błędów, zwłaszcza w ataku, trudno jest wygrać seta oddając przeciwnikowi dziesięć punktów za darmo. Każdy z nas powinien po tym meczu spojrzeć w lustro i pewne sprawy przemyśleć - dodaje Bednaruk.

Kapitan Effectora Piotr Lipiński podkreśla, że wszyscy zawodnicy zdawali sobie sprawę z wagi poniedziałkowego pojedynku. - Wiedzieliśmy, że runda zasadnicza mogła się dla nas w zasadzie zakończyć i tylko trzy punkty pozwolą nam przedłużyć swoje szanse na play-offy. Pokazaliśmy więcej zimnej krwi, szczególnie w końcówce czwartego seta. Ale w Bełchatowie musimy zagrać jeszcze lepiej - uważa kielecki rozgrywający, MVP spotkania z Politechniką.