Sport.pl

Hala atutem Czarnych? Effector jedzie do Radomia i na to przygotowany

- Są na fali, wygrali trzy kolejne mecze za trzy punkty i to nie byle z kim - chwali najbliższego rywala swojego zespołu Dariusz Daszkiewicz, trener Effectora. Pojedynek w Radomiu z Cerrad Czarnymi w niedzielę o godz. 17.
Dokooptowany wraz z BBTS-em Bielsko-Biała przed sezonem do ligowej dwunastki zespół Czarnych miał być, w opinii niektórych obserwatorów, dostarczycielem punktów. Tymczasem podopieczni Roberta Prygla zaskakują - rozgrywki rozpoczęli co prawda od dwóch porażek (z mistrzem i wicemistrzem kraju), ale w czwartej kolejce zdumieli siatkarską Polskę pokonując we własnej hali bełchatowską Skrę. A że nie było to dziełem przypadku udowodnili tydzień później gromiąc warszawską Politechnikę, w żadnym z setów nie pozwalając jej osiągnąć nawet granicy 20 punktów. 

Na lidera zespołu wyrósł niespodziewanie doświadczony 31-letni Holender Wytze Kooistra. Niespodziewanie, nie tyle ze względu na umiejętności, ale nietypową dla siebie pozycję, na której występuje w Radomiu. - Prawie całą karierę grał na środku, w przerwie wakacyjnej zagrał w swojej reprezentacji w ataku i okazało się, że radzi sobie w nim świetnie. 30 punktów w meczu ze Skrą, 17 z Warszawą mówi samo za siebie. Na pewno wyeliminowanie tego zawodnika jest jednym z kluczy do wygranej w Radomiu - twierdzi trener Daszkiewicz.

Inne atuty beniaminka? - Nie są jeszcze znani na parkietach Plus Ligi - uważa Adrian Staszewski, przyjmujący Effectora. - To ciekawa, groźna drużyna, trochę podobna jak nasza, mieszanka doświadczenia z młodością. Poza tym ich przewagą może być specyficzna mała hala z niskim sufitem i ścianami blisko parkietu, nasza pod tym względem jest zupełnie inna - zauważa Staszewski. 

Ale i na to trener Daszkiewicz starał się znaleźć receptę. Aby lepiej przystosować się do terenu rywala, kielczanie kilka treningów w tym tygodniu odbyli w hali przy ulicy Krakowskiej. - Specyfika tego obiektu jest bardzo zbliżona do radomskiej hali - wyjaśnia szkoleniowiec.

I nadal wraca pamięcią do spotkania trzeciej kolejki z Lotosem Treflem Gdańsk (3:0). - Idealnie byłoby powtórzyć grę z tamtego meczu, ale wiadomo, że mecz nie zawsze układa się tak, jak sobie założymy. Wszystko jest fajnie, gdy każdy zawodnik kończy każdą piłkę, którą dostaje, ale to nie zdarza się zbyt często. Sztuką jest odnaleźć się w sytuacji, taka jaka była w naszym ostatnim meczu z Olsztynem [przegranym 1:3 - przyp. red.], gdy w ataku jest kłopot i znaleźć jakieś inne rozwiązanie, żeby utrudnić maksymalnie grę przeciwnikowi - podkreśla Daszkiewicz.

Do Radomia Effector pojedzie bez Piotra Orczyka. 20-letniemu przyjmującemu, który bardzo dobrze spisywał się w ostatnich pojedynkach Młodej Ligi, odnowiła się kontuzja kolana i czeka go kolejna przymusowa przerwa w treningach.

Więcej o: