Sport.pl

Półfinał jednak dla Jastrzębia. Ale Effector walczył o sensację

Odpoczynek zrobił swoje. Faworyzowana ekipa Jastrzębskiego Węgla przemyślała zaskakujący zwrot rywalizacji w Kielcach i przed własną publicznością się odrodziła. Mecz o czwórkę wygrała z Effectorem 3:0.
Tylko trzy sety wcale nie oznaczają, że kielczanie nie mieli w tym decydującym starciu nic do powiedzenia. Kto wie, jak potoczyłyby się losy meczu nr 5, gdyby udało się wygrać drugiego seta...

A podopieczni Dariusza Daszkiewicza mieli dużą szansę, by to zrobić. Zaczęli znakomicie - od 5:2 po pierwszym (jedynym?) błędzie w całym spotkaniu atakującego z bardzo dobrą skutecznością lidera jastrzębian Michała Łaski. Jakby tego było mało, po dwóch z rzędu (!) asach serwisowych Roberta Milczarka goście odskoczyli na pięć oczek (13:8). Gospodarze jednak w najważniejszych momentach (pokazali to we wszystkich partiach) potrafili się pozbierać, zachować więcej zimnej krwi. A kielczanom zdarzył się moment przestoju, który kosztował całą przewagę. Przy stanie 19:16 dla Effectora (a była też w górze piłka na 20:16, ale dobrze spisujący się Armando Danger został zablokowany) na zagrywkę wszedł amerykański środkowy Russell Holmes (prezentujący trudny do przyjęcia serwis techniczny, tzw. float) i gdy schodził, jego zespół już wygrywał (20:19). Za chwilę podobną serię miał Michał Łasko - on dla odmiany nie wstrzymywał ręki i asem wyprowadził gospodarzy na 23:20. Ostatnie piłki były już formalnością.

Jastrzębianie nie musieli się także denerwować w końcówkach obu pozostałych partii. Za każdym razem dlatego, że wcześniej wypracowywali sobie dużą zaliczkę (21:16). Często z "pomocą" kielczan, którzy gubili się w jednym ustawieniu. - Właściwie to nic nie funkcjonowało u nas tak jak powinno. W każdym elemencie byliśmy gorsi od Jastrzębia - ostro ocenił siebie i kolegów Grzegorz Kokociński, środkowy gości. Bo gospodarze zawiesili poprzeczkę bardzo wysoko. - Zagraliśmy najlepszy mecz w sezonie - stwierdził nawet Michał Łasko. - Dla nas to był najlepszy pojedynek w hali w Jastrzębiu, ale rywal zagrał bardzo dobrze. A Michał Łasko był nie do zatrzymania... Szkoda, bo mieliśmy swoją szansę w drugim secie - dodał Dariusz Daszkiewicz, trener pokonanych.

Teraz siatkarze Effectora grają o miejsca 5-8. Na początek ich przeciwnikiem w tej rywalizacji (już do dwóch zwycięstw) będzie AZS Politechnika Warszawska. Pierwszy mecz w Hali Legionów w sobotę, a potem drugi i ewentualny trzeci w stolicy.

Jastrzębski Węgiel - Effector Kielce 3:0 (25:19, 25:22, 25:18)

Stan rywalizacji: 3:2 - Jastrzębski Węgiel w półfinale.

Jastrzębski Węgiel: Tischer, Holmes, Łasko, Kubiak, Bontje, Gierczyński, Wojtaszek (libero) oraz Malinowski, Martino, Tiago Violas.

Effector: Kozłowski, Milczarek, Zniszczoł, Danger, Penczew, Kokociński, Sufa (libero) oraz Józefacki, Orczyk, Pająk.

Sędziowali: Tomasz Janik i Marcin Herbik (Warszawa).

MVP: Michał Łasko.

Więcej o: