Nikola znów gra aneksem

PIŁKA NOŻNA. Kolejny konflikt na linii Korona - Nikola Mijailović. Serb w niedzielę oświadczył, że odchodzi z klubu, i wyjechał z Kielc. Jak twierdzi, do drugoligowego rosyjskiego Amkaru Perm
To ciąg dalszy nieuregulowanej sprawy kontraktu z 29-letnim obrońcą. Mijailović już w letnim okienku transferowym groził odejściem do warszawskiej Polonii - mimo że umowa z Koroną obowiązuje go do czerwca 2012 roku. Twierdził jednak, że ma pismo, które pozwala mu w każdym momencie rozwiązać kontrakt za porozumieniem stron. Aneks do umowy z taką treścią 21 czerwca ub.r. wprowadził i podpisał były prezes Tadeusz Dudka, gdy przewodził jednoosobowemu zarządowi. Trzy dni później został zdymisjonowany. W sierpniu klub upierał się, że w jego dokumentach takie pismo nie widnieje.

Po meczu z Zagłębiem Lubin Serb niespodziewanie znów jednak "zagrał" swoim aneksem. Pokazując go prezesowi Tomaszowi Chojnowskiemu, oświadczył, że odchodzi z Korony i wyjeżdża do Permu na rozmowy kontraktowe. - Widziałem ten dokument po raz pierwszy. Był w wersji angielskojęzycznej, ale na pewno gwarantuje mu odbycie testów w zagranicznym klubie. Czy coś jeszcze, to okaże się po konsultacji z prawnikami - twierdzi prezes Chojnowski.

Jeszcze wcześniej, bo już cztery godziny przed wiosenną inauguracją, piłkarz o swojej decyzji poinformował Marcina Sasala. - Całkowicie mnie zaskoczył, ale co miałem zrobić: nie wystawić go do składu i wzbudzić jakieś podejrzenia, czy liczyć, że może za chwilę mu przejdzie? Wybrałem to drugie... - przyznaje szkoleniowiec. Serb z Zagłębiem zagrał i obok Zbigniewa Małkowskiego i Pawła Golańskiego należał do najlepszych piłkarzy Korony.

Dobry występ w Lubinie nie wpłynął jednak na zmianę planów. W niedzielę Mijailović miał być już w Rosji. Listę zarzutów pod adresem kieleckich działaczy ma długą. - Nie potraktowali mnie poważnie. Od ostatniego jesiennego meczu z Lechem Poznań nie mogłem doczekać się na rozmowę w sprawie mojego kontraktu. Mówili: "Graj, porozmawiamy po sezonie". Tak się nie traktuje zawodnika, który zostawia zdrowie na boisku - mówi. Z powodu swoich problemów ze zdrowiem Serb również ma uraz do klubu. - Jak trzeba było grać z kontuzją, to nie było problemu. Ale zapłacić za operację musiałem już ze swoich pieniędzy. Ok, stać mnie na to, ale to chyba nie jest w porządku - twierdzi.

Inaczej kwestię leczenia kontuzjowanego przywodziciela widzą jednak w Koronie. - Nie zostawialiśmy go bez opieki, zawsze na konsultacje lekarskie czy w Polsce, czy za granicą jechał z nim kierownik drużyny lub masażysta. Opłacaliśmy jego wyjazdy, badania. Styczniowej operacji w Monachium poddał się bez naszej wiedzy, stwierdził, że zapłaci za siebie, że nic od nas nie chce. Mimo to sam Nikoli powiedziałem, żeby wziął ze sobą dokumenty, rachunki, a może prezes zwróci mu koszty - opowiada Sasal.

On wydaje się najbardziej rozgoryczony postawą swojego byłego kapitana. Nie potrafi zadeklarować, czy po kolejnym wybryku wyobraża sobie dalszą współpracę z Mijailoviciem. - Przez ostatni rok zrobiłem wiele, żeby tutaj grał. Ale tym razem nie zrobię pierwszy ruchu, czekam na telefon od niego, nie będę rozmawiał na łamach prasy - przyznaje szkoleniowiec. I dodaje. - Nie może być tak, że zawodnik dzisiaj chce grać, a jutro już nie. Dorosły mężczyzna powinien powiedzieć o tym wcześniej. Można oczywiście odejść z klubu, ale z szacunkiem, a ten w tej sytuacji został mocno zachwiany.

Prezes Chojnowski podkreśla, że nie będzie póki co podejmował żadnych restrykcji wobec piłkarza i poczeka na rozmowę z nim. - Nasze stanowisko jest jasne: chcemy, żeby grał u nas co najmniej do końca kontraktu - mówi. Mijailović: - Na rozmowę nigdy nie jest za późno. Ale czy zostanę w Koronie, tego nie wiem - odpowiada.

W cieniu całego zamieszania kielecki klub oficjalnie zaprezentował we wtorek Dawida Janczyka. W poniedziałkowy wieczór - niespełna dwie godziny przed zamknięciem okienka transferowego - kielczanie sfinalizowali jego dwuletnie wypożyczenie z CSKA Moskwa. W Koronie będzie występował z "11" na plecach. - Bardzo się cieszę, że wreszcie moja sprawa się zakończyła. Mam nadzieję, że szybko będę mógł pomóc drużynie. Z Andrzejem Niedzielanem już powoli zaczynamy się docierać - uśmiechnął się Janczyk. Trener Sasal nie wyklucza, że dołączy go do kadry już na sobotni (godz. 17) wyjazdowy mecz z Widzewem Łódź.

maciej.sierpien@kielce.agora.pl

Komentarz

Nikoli już dziękujemy

Parafrazując słowa poety, Nikola to dobry piłkarz, ale słaby człowiek. Kolejny raz wystawił na próbę cierpliwości swoich przełożonych. W ostatnich miesiącach lista jego "pomysłów" szybko się zapełnia. Latem szantażował prezydenta Lubawskiego, że jeśli ten nie wyjaśni mu decyzji o dymisji prezesa Dudki, odejdzie. Kilka tygodni później, wymachując słynnym aneksem, negocjował swoje przejście do Polonii. W trakcie rundy jesiennej zdążył jeszcze z bliżej niewyjaśnionych powodów zrzec się opaski kapitana, a potem wyjechać do Serbii na leczenie. Zamiast na stole operacyjnym wylądował jednak na kilkudniowym weselu u kolegi. Trener Sasal długo i wytrwale znosił wyskoki Mijailovicia. Teraz chyba i dla niego miarka się przebrała. Sportowo Korona pewnie straci, ale dla oczyszczenia gęstniejącej atmosfery w szatni taki ruch wydaje się konieczny. Pomijając boiskową klasę Serba, słuszność (?) jego pretensji do klubu, nie można dłużej tolerować jego pseudoprofesjonalizmu. Nikoli za grę w Koronie pora wreszcie podziękować.