Effector pozytywnie zaskoczył. Honorowa porażka na inaugurację sezonu

Miało być gładkie 0:3, była walka niemal do ostatniej piłki o zdobycz punktową. Gracze Dariusza Daszkiewicza wracają z Gdańska bez punktu, ale z podniesionym czołem.
Effector, który bardzo słabo spisywał się w przedsezonowych meczach kontrolnych, był skazywany na gładką porażkę w starciu z czwartym zespołem minionych rozgrywek. Kielczanie nie zamierzali jednak w Ergo Arenie prosić się tylko o jak najniższy wymiar kary. Mecz co prawda rozpoczęli źle (1:5), ale ryzykowną, taktyczną zagrywką (dwa asy Petera Wohlfhartstattera) nie tylko odrobili straty, ale przejęli inicjatywę. Odwaga w polu serwisowym była zresztą kluczem do wygrania pierwszego w tym sezonie seta. Goście nie tylko dołożyli do swojego dorobku dwa punkty zdobyte bezpośrednio w tym elemencie (Jędrzej Maćkowiak, Maciej Pawliński), ale przede wszystkim skutecznie odrzucili swoich rywali od siatki, co dało duże pole manewru Marcinowi Komendzie. A właśnie on zdobył decydujący punkt w tej partii.

W drugiej odsłonie uaktywnił się, niewidoczny do tej pory, chorwacki atakujący Leo Andrić. 22-latek, wspólnie z Pawlińskim, punktowali miejscowych i przy stanie 6:9 wściekły trener Andrea Anastasi zmuszony był skorzystać z przerwy na żądanie. Ostra reprymenda niewiele pomogła, bo przez kolejne kilka minut nadal dominował Effector i wydawało się, że przynajmniej punkt jest w jego zasięgu (18:15 po ataku Andricia). Kielczanie przestraszyli się jednak szansy na sprawienie niespodzianki, zaczęli popełniać proste błędy w ataku i podarowali przeciwnikowi zwycięstwo.

Ale tylko w drugim secie. Trzeciego znowu rozpoczęli koncertowo. Po serii punktowych bloków (kolejno: Wohlfhartstatter, Wachnik, Andrić) objęli prowadzenie 4:1, a ataki świetnie dysponowanego Pawlińskiego pozwoliły przyjezdnym na zbudowanie czteropunktowej przewagi (10:6). Wystarczyło jednak, by Mateusz Mika uruchomił swój trudny, kąśliwy serwis, a Lotos błyskawicznie doprowadził do wyrównania (11:11), a cztery 'oczka" z rzędu zdobyte od stanu 16:16 dały mu kontrolę w końcówce seta. W czwartej partii emocje zakończyły się w podobnym momencie (od 14:14 na 17:14).

Lotos Trefl Gdańsk - Effector Kielce 3:1 (20:25, 25:22, 25:21, 25:23)

Trefl: Masny (2), Schulz (18), Grzyb (3), Paszycki (12), Pietruczuk (13), Mika (12), Gacek (libero) oraz Romać (3), Jakubiszak, Gawryszewski (7), Stępień

Effector: Komenda (6), Andrić (14), Wohlfhartstatter (11), Maćkowiak (3), Wachnik (8), Pawliński (16), Sobczak (libero) oraz Formela (3), Więckowski