W Koronie zapowiadają: zmażemy plamę po Górniku

- Porażka z Górnikiem Łęczna była tylko wypadkiem przy pracy. Odpowiemy na nią - zapewnia przed niedzielnym spotkaniem z Jagiellonią Białystok (godz. 15:30) obrońca żółto-czerwonych Bartosz Rymaniak.


Ale z lubelskiego blamażu on i jego koledzy będą się musieli zapewne długo tłumaczyć. Problemem nie były tylko i wyłącznie rozmiary porażki, ale przede wszystkim gra kieleckiego zespołu. - Coś ewidentnie nie poszło. Chcielibyśmy nie pamiętać o tym spotkaniu, ale musieliśmy poświęcić cały tydzień na jego analizę. Najlepszą odpowiedzią z naszej strony będzie zwycięstwo z Jagiellonią - podkreśla Rymaniak. Jedną z przyczyn klęski z Górnikiem, zdaniem wielu, była absencja jego i Djibrila Diawa - dwóch liderów defensywy Korony. - Nie zrzucałbym winy na naszych zmienników. Na pewno chcieli nas jak najlepiej zastąpić, ale są niestety takie dni, w których nic nie wychodzi - mówi defensor żółto-czerwonych. Powrót do składu zarówno jego, jak i Senegalczyka to jednak najlepsza możliwa wiadomość dla kieleckich kibiców. - Wszyscy jesteśmy zdrowi i do dyspozycji trenera - informuje Rymaniak.

Jego zdaniem trudno wskazać faworyta spotkania na Kolporter Arenie. - Jagiellonia jest na pewno największym zaskoczeniem obecnego sezonu, to bardzo dobry zespół, przede wszystkim zgrany i poukładany. Ale my chcemy im odpowiedzieć swoją mocną bronią, czyli grą na własnym boisku - podkreśla filar kieleckiej drużyny. Korona bowiem wraca do starej, dobrej tradycji. Przez wiele sezonów Kolporter Arena uważana była za "jaskinię lwa", obiekt, na którym punkty tracą zespoły z czołówki tabeli. W ubiegłym sezonie, przez dłuższy okres, kielczanie lepiej spisywali się jednak na wyjazdach (pokonali m.in. późniejszego mistrza i wicemistrza Polski na ich terenie). - Teraz stadion w Kielcach znowu będzie trudny do zdobycia. Wygraliśmy na nim trzy mecze i zapewniam, że gra u siebie będzie nadal naszą siłą - zapowiada Rymaniak.

Więcej o: